LUMEN FIDEI - encyklika (do pobrania)

Pierwsza encyklika Papieża Franciszka, "Lumen fidei" ma niezwykły charakter. Już sam fakt, że pracę nad nią rozpoczął Benedykt XVI, a podjął Papież przybyły do Wiecznego Miasta "z krańców świata" wskazuje jak bardzo Następca Piotra postrzega siebie w długim szeregu Biskupów Rzymu, w jednej i tej samej posłudze "utwierdzania braci w tym niezmierzonym skarbie, jakim jest wiara, którą Bóg daje jako światło na drodze każdego człowieka"

 

 

Aby pobrać encyklikę "Lumen fidei" kliknij TUTAJ.

 Za zgodą: Deon.pl

 

 

Zapraszamy do przeczytania komentarzy do encykliki:

 

 

Ks. dr Mariusz Sztaba - Instytut Pedagogiki KUL: "Społeczny wymiar wiary chrześcijańskiej w świetle nowej encykliki"

 

Ogłoszona 5 lipca pierwsza encyklika Papieża Franciszka „Lumen fidei” jest wspaniałym traktatem o wierze chrześcijańskiej. Rozpoczęta przez Benedykta XVI i zakończona przez Franciszka stanowi niezwykły dar dla Kościoła i ludzi dobrej woli w trwającym Roku Wiary. Jest ona pogłębioną refleksją nad skarbem wiary, która „jawi się jako światło na drodze, wskazujące kierunek naszej wędrówki w czasie” (nr 4).

 

Wiara chrześcijańska otwiera nam drogę i towarzyszy na przestrzeni dziejów, gdyż ma ona swoją historię, zaczynającą się już w Starym Testamencie (nr 8). Jak ukazuje encyklika, wiara jest bezinteresownym darem Boga. W jej centrum znajduje się Jezus Chrystus. Wiara jest słuchaniem Słowa Bożego, patrzeniem na Jezusa oraz „z punktu widzenia Jezusa, Jego oczami: jest uczestnictwem w Jego sposobie patrzenia” (nr 18). Wiara chrześcijańska jest rozumna i organicznie związana z prawdą, miłością i nadzieją. Wiara, jak przypomina Franciszek, „nie jest sprawą prywatną, indywidualistycznym pojęciem, subiektywną opinią, lecz rodzi się ze słuchania, a jej przeznaczeniem jest wypowiedzieć się, stać się głoszeniem” (nr 22). Rodzi się ona i jest podtrzymywana, będąc przekazywaną, bowiem „przeszłość wiary, dzieło miłości Jezusa, które zrodziło w świecie nowe życie, dociera do nas w pamięci innych, świadków, jest zachowane i żywe w tym jedynym podmiocie pamięci, jakim jest Kościół. Kościół jest Matką uczącą nas mówić językiem wiary (….). Nie można wierzyć samemu. Wiara nie jest tylko indywidualnym wyborem dokonującym się we wnętrzu wierzącego, nie jest odizolowaną relacją między «ja» wiernego i «Ty» Boga, między autonomicznym podmiotem i Bogiem. Ze swej natury otwiera się ona na «my», wydarza się zawsze we wspólnocie Kościoła” (nr 38-39).

 

Wiara chrześcijańska ma więc wymiar indywidualny, ale także społeczny. To stwierdzenie jest niezwykle ważne w czasach, kiedy próbuje się marginalizować, a nawet ośmieszyć wiarę w życiu społecznym. Franciszek wbrew tym niczym nie uzasadnionym pomówieniom wskazuje w świetle doświadczenia, że wiara chroni i rozwija dobro wspólne. W Piśmie Świętym „jest ona ukazana nie tylko jako droga, ale także jako budowanie, przygotowanie miejsca, w którym człowiek może zamieszkać razem z innymi (…). Wiara pokazuje, jak trwałe mogą być więzi między ludźmi, gdy Bóg jest obecny pośród nich. Nie odnosi się to tylko do wewnętrznej solidności, niezmiennego przekonania wierzącego. Wiara oświeca również relacje między ludźmi, ponieważ rodzi się z miłości i kieruje się dynamiką miłości Bożej. Godzien zaufania Bóg daje ludziom godne zaufania miasto” (nr 50).

 

Franciszek przypomina w encyklice, że wiara chrześcijańska „nie oddala od świata i nie jest czymś oderwanym od konkretnego zaangażowania współczesnych ludzi”, ale „właśnie dzięki powiązaniu z miłością (por. Ga 5, 6) światło wiary konkretnie służy sprawiedliwości, poszanowaniu praw i pokojowi. Wiara rodzi się ze spotkania z pierwotną miłością Bożą, w którym ukazuje się sens i dobroć naszego życia” (nr 50). Wiara dzięki swojej organicznej więzi z rozumem, prawdą i miłością oraz nadzieją „jest dobrem dla wszystkich, jest dobrem wspólnym, jej światło nie oświeca tylko wnętrza Kościoła i nie służy jedynie budowaniu wiecznego miasta w zaświatach. Pomaga nam ona budować nasze społeczności, tak by zmierzały ku przyszłości dającej nadzieję” (nr 51). Wiara oświeca życie małżeńskie i rodzinne, towarzysząc wszystkim okresom życia jej członków (nr 52-53). Jest ona źródłem prawdziwego braterstwa (nr 54) i potwierdzeniem „możliwości przebaczenia, które jakże często wymaga czasu, wysiłku, cierpliwości i zaangażowania; przebaczenie jest możliwe, jeśli odkrywamy, że dobro jest zawsze bardziej pierwotne i silniejsze niż zło, że słowo, którym Bóg potwierdza nasze życie, jest głębsze niż wszelkie nasze formy negacji” (nr 55). Wiara oświeca nas w godzinie próby, w cierpieniu i słabości, bowiem „posługa wiary dobru wspólnemu jest zawsze posługą nadziei, która patrzy przed siebie wiedząc, że tylko u Boga, w przyszłości ofiarowanej przez zmartwychwstałego Jezusa, nasze społeczeństwo może odnaleźć mocne i trwałe fundamenty” (nr 57).

 

Wiara jest także gwarantem autentycznego rozwoju i postępu, bowiem „ukazując nam miłość Boga Stwórcy, skłania nas do większego szanowania natury, sprawia, że uznajemy w niej zapisaną przez Niego «gramatykę» i powierzone nam mieszkanie, abyśmy go doglądali i strzegli; pomaga nam znaleźć wzorce rozwoju, nie opierające się tylko na użyteczności i zysku, ale uwzględniające to, że stworzenie jest darem, którego wszyscy jesteśmy dłużnikami; uczy nas znajdowania sprawiedliwych form rządów, uznania, że władza pochodzi od Boga, by służyła dobru wspólnemu” (nr 55). Gdy zanika wiara, zauważa Papież, „pojawia się ryzyko, że zanikną również fundamenty życia”(nr 55).

 

Pierwsza encyklika papieża Franciszka, pisana poniekąd wespół z Benedyktem XVI, przypomina ludziom XXI w., często uwiedzionym iluzyjnym światłem agnostycyzmu i praktycznego ateizmu, że wiara chrześcijańska, której fundamentem jest Jezus Chrystus „oświeca życie społeczne. Ona zawiera twórcze światło dla każdej nowej chwili historii, ponieważ odnosi wszystkie wydarzenia do ich początku i ukazuje przeznaczenie wszystkiego w Ojcu, który nas kocha” (nr 55).

 

Niech ten niezwykły dar w postaci nowej encykliki, stanie się udziałem każdego chrześcijanina i ludzi dobrej woli. Niech wzmocni nas w trudnej, ale jakże pięknej pielgrzymce wiary. Niech przypomni wszystkim ludziom, że wiara chrześcijańska jest ich sprzymierzeńcem w walce o autentycznie ludzkie życie.

 Za: WirtualnaPolonia

 

 

 

 


Jacek Prusak SJ  "Światło wiary nie oślepia"
 

 

W najnowszej encyklice "Lumen Fidei" napisanej "na cztery ręce" przez byłego i obecnego Papieża moją uwagę przykuł fragment z listu młodego Nietzschego do jego siostry Elżbiety, gdzie filozof sformułował pozorny dylemat, który do dzisiaj "oczarowuje" wielu ludzi.


 
Zachęcając swoją siostrę do podjęcia ryzyka egzystencjalnego i przemierzania "nowych dróg […] w niepewności autonomicznego posuwania się naprzód" - stwierdził kategorycznie - "W tym punkcie rozchodzą się drogi ludzkości: jeśli chcesz osiągnąć pokój duszy i szczęście, to wierz, ale jeśli chcesz być uczniem prawdy, wówczas badaj" (LF, 2). W dalszej części encykliki Papież odpowiada, dlaczego ta krytyka jest nieuzasadniona; warto jednak trochę dłużej zatrzymać się przy tym, jak dojrzałość ma się do wiary, bo wielu młodych ludzi wiarę zaczyna traktować jako coś "obciachowego" - nawet jeśli nigdy nie słyszeli o Nietzschem.

 

Przyjęcie wiary, bo jest ona łaską, nie jest decyzją podobną do zaplanowania sobie studiów czy wakacji. Myślenie o przyszłości, nawet jeśli związane z ryzykiem podjęcia nowych zobowiązań, czy zostawienia tego, co "stare" - nie pociąga za sobą zmiany życia. Ewangelie natomiast jasno pokazują, że wiara jest postawą wobec życia w sytuacji niepewności ludzkiej wiedzy, co do sensu egzystencji. Nauka nie eliminuje niepewności, nie odpowiada na pytania: "skąd przyszliśmy i dokąd idziemy?", "jakie jest nasze przeznaczenie?". Stawianie pytań o sens życia jest wyznacznikiem naszej dojrzałości; niedojrzałym można być zarówno oddając swój rozum religii, jak i nauce. To są postawy fundamentalistyczne, w których pewność staje się bożkiem. Wiara nie jest więc ucieczką od autonomii, odpowiedzialności i ryzyka. Wręcz przeciwnie, w obliczu braku pewności co do ostatecznego sensu rzeczywistości, nikt nie jest dorosłym mężczyzną czy kobietą, dopóki poważnie nie rozpatrzy "kwestii Boga".


 
Wiara nie daje taniego pocieszenia, o którym mówił Nietzsche. Nawet jeśli chrześcijanin akceptuje istnienie Boga bez wątpliwości ("pewność wiary"), ma świadomość, że poznanie Boga jest ograniczone przez ludzką naturę. To wystarczy, aby nie pomylił wiary z wiedzą, aby szukał, mając wrażenie, że czasami idzie po omacku. "Światło wiary" nie oślepia!  Nie ma dojrzałości bez ryzyka wiary; ci którzy nie wierzą w Boga, nadal wierzą, że mają rację. Nie mogą tego jednak wiedzieć. Wobec tej radykalnej niepewności można przyjąć postawę racjonalnej bądź irracjonalnej wiary; a nie wiedzy zamiast religii.


 
"Nie chcieć wierzyć" może oznaczać zarówno niedojrzałość jak i głupotę. Wiara religijna nie jest jednak automatycznym kryterium egzystencjalnej dorosłości. Ponieważ jest łaską, aby ją otrzymać, nie można autonomii pomylić z narcyzmem. Warunkiem wstępnym jest nierobienie z siebie Boga. Jeśli chce się być "uczniem prawdy", trzeba najpierw stanąć przed lustrem, a potem "rzucić się w wiarę", mając jednak głowę na karku. Życie jest nam dane po to, aby się przekonać, że wiara to nie "złudne światło".

Za: Deon.pl