Słowo na niedzielę 21 kwietnia 2013

1. IV niedziela wielkanocna zwana jest niedzielą Dobrego Pasterza. We wszystkich trzech cyklach niedzielnych czytań fragment Ewangelii pochodzi z 10. rozdziału Ewangelii wg św. Jana mówiącym o Jezusie jako Dobrym Pasterzu. Pierwsza uwaga jaka rodzi się czytając ten fragment jest taka – Jezus jako Dobry Pasterz jako cel swej „pracy owcami” stawia sobie zaprowadzić je do życia wiecznego. Moglibyśmy w Jezusie widzieć „tylko” dobrego mądrego nauczyciela lub uzdrowiciela chorób duszy i ciała. W ten sposób zminimalizowalibyśmy misję Mistrza z Nazaretu. On jest Przewodnikiem prowadzącym nas bezpiecznie po drogach życia doczesnego do domu swego Ojca w niebie. Jeśli można w ogóle taki wniosek sformułować – chodzenie za Jezusem i powierzenie się Jemu jako Przewodnikowi bardzo się „opłaca” – za zaufanie Jemu „owieczka” nie zginie na wieki. Jak dobrze jest chodzić za Pasterzem z którego ręki nikt nas nie wyrwie! Ani tu, ani w wieczności. Cóż za bezpieczeństwo!

 


2. Ta niedziela zwana jest również niedzielą Dobrego Pasterza, gdyż cały Kościół modli się o pasterzy naśladujących Jezusa Chrystusa. Modlimy się o nowe powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego ale też zastanawiamy się i próbujemy pojąć sercem jak to się dzieje, że Jezus wybiera niektórych do wyłącznej służby. Co jest tą siłą która sprawia, że niektórzy maturzyści, studenci czy – i tak czasem bywa – ludzie jeszcze starsi opuszczają dom swój rodzinny, swoich bliskich i swoje środowisko, swoją pracę i karierę by poświęcić się kapłaństwu, pracy na misjach i służbie w Kościele jako zakonnicy i zakonnice?
Jeśli usłyszymy że ktoś po maturze wstępuje do seminarium duchownego lub do wspólnoty zakonnej, „on” jest zdolny i przystojny a „ona” piękna i przebojowa to czy nie pukamy się w czoło myśląc o takich ludziach że robią błąd? Jeśli młodzi ludzie, zakochani czy już zaręczeni, potrafią dla siebie przejeżdżać setki kilometrów, robić wielkie oszczędności by możliwy był zakup prezentu to mówimy że „miłość potrafi w głowie zawrócić”, „miłość dodaje skrzydeł”, „w miłości wszystko jest możliwe”. Dlaczego więc dziwi nas że młodzi ludzie idą za głosem powołania? Dziwimy się, bo nie wierzymy że Jezus Chrystus także miłuje i że Jezus Chrystus jest godzien tego by tylko Jego kochać! Dla Jezusa Chrystusa także można „zaszaleć” i Jego szalenie ukochać!

 


3. Kiedyś mój kolega na kazaniu mówił, że w naszych parafiach bardzo dużo modlimy się o nowe powołania, więc w łaskawości swojej Bóg powołaniem obdarza młodych ludzi. W sercu rozpala się płomień miłości do Boga i do Kościoła, młody człowiek mówi o tym swoim Rodzicom, Rodzeństwu, Przyjaciołom a niejednokrotnie ich reakcja jest – „dlaczego Ty?”, „przecież inni mogą się poświęcić”, „nie marnuj swego życia” itp. Tego typu reakcje są jak kropla wody na płonący mały knot świecy – powołanie miast rozwijać się w swych początkach jest przez Najbliższych gaszone. Czy wiemy więc o co się modlimy? Czy modląc się ogólnie „o powołania” bierzemy i tę ewentualność że to kogoś z moich najbliższych Jezus Chrystus może pociągnąć do służby Bogu i Kościołowi? Modlitwa o powołania i wspieranie ich – to tama sama odpowiedzialność za przyszłość Kościoła i jego rozwój. „Powołanych” , Panie Boże, nam ześlij a my „powołanych” będziemy wspierać!

 


4. W okresie wielkanocnym nie ma chyba parafii w której nie odbywałaby się uroczystość I Komunii Świętej. Dzieci, przygotowane przez Rodziców, Krewnych, Księży i Katechetów, z wielkim przejęciem przyjmują Jezusa do swego serca. Obyśmy w tygodniach które nastąpią po tych uroczystych mszach i białych tygodniach nie gasili płomienia ich dziecięcej miłości i pragnienia by Jezusa kochać nade wszystko, m.in. przez podejście do niedzieli, jako dnia w którym obejść się można bez Mszy Świętej, bez Komunii Świętej. Dzieci pierwszokomunijne mają piękne sumienia i w nich Dobry Pasterz swoje „małe owieczki” woła po imieniu. Niemożliwe? Za wcześnie? Otóż, jeśli chodzi o mnie to ze wzruszeniem wspominam, że to na kilka miesięcy przed moją I Komunią Świętą, zrodziła się w moim sercu myśl, by „zostać księdzem”.


Ks. Paweł Barylak SDB