Słowo na niedzielę 03 listopada 2013 r.

„Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany” (Łk 19, 6)

 

 


1. „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.” Zacheusz jest posłuszny. Zazwyczaj on wydaje komendy ludziom. On zmusza do płacenia podatku. On nieposłusznym zakazuje wejść do miasta nie dając im możliwości zarobku przez handel. Teraz Ktoś nim dyryguje, Ktoś ma wielką siłę przekonywania, bo jednym zdaniem ściąga go z drzewa (sykomory) i pokazuje miejsce spotkania („dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”). Zacheusz musi zawstydzać nas wszystkich, którzy codziennie i wielokrotnie zarządzamy innymi, rozkazujemy im, wydajemy komendy, kierujemy nie zdając sobie sprawy, że nasze relacje z ludźmi przypominają żołnierski rygor. Zacheusz potrafi z „kierownika” stać się „kierowanym”. Obyśmy go choć w tym naśladowali: w poddawaniu się woli i życzeniom innych osób.

 

 


2. Nie jest to jednak dyspozycyjność skwaszona i niechętna. Zacheusza pośpiech i rozradowanie świadczą, że jego dyspozycyjność na życzenie Jezusa jest pełna. Życzenie Jezusa jest dla niego zaszczytem i wyróżnieniem. Wielka to umiejętność poddać się przykazaniu Jezusa (świadomie piszę „przykazanie”, gdyż nic w tym złego, że Jezus rozkazuje!) bez buntu. Jezus rozkazując Zacheuszowi nie odbiera mu wolności. Wprost przeciwnie – Jezus rozkazem przywraca mu wolność! W końcu Zacheusz zrozumie, że mając finansową władzę nad podatnikami i innymi celnikami („był zwierzchnikiem celników”) sam stał się więźniem opłat i koniecznych zabiegów presji. Jezus, przynosząc do domu Zacheusza zbawienie, wyzwala gospodarza domu z niewoli swego stanowiska. Postawa Zacheusza poucza nas wszystkich oskarżających Boga i Kościół o odbieranie nam wolności przez przykazania. „Przykazuje” i „rozkazuje” ten, kto obawia się, że człowiek źle zagospodaruje wolność. Rozkazująca forma nauczania Boga i Kościoła jest zdrową konsekwencją ojcowskiej i macierzyńskiej odpowiedzialności za świat i poszczególnego człowieka. Czy ojciec widząc dziecko zbliżające swe palce do rozpędzonej tarczy piły czy szlifierki ostrzeże je propozycją czy rozkazem? Czy matka widząc bawiące się dziecko na balkonie lub wchodzące na wysokie drzewo uratuje je życzeniem czy rozkazem? Oby Zacheusz nawrócił nas do przyjmowania w uległości rozkazów Boga i Kościoła. Przykazania Boże i kościelne są bowiem dla nas gwarancją bezpieczeństwa i prawdziwej wolności.

 


ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

Małe pragnienie - homilia ks. Michała Olszewskiego SCJ

 

 

Dzisiejsza Ewangelia, opisująca wizytę Pana Jezusa w Jerychu, nie wspomina nic na temat podobnych trudności, jakie Izrael napotkał przed wiekami, obchodząc mury miasta, by w końcu je zdobyć i wejść do jego wnętrza. Jezus zrobił to swobodnie i nie musiał walczyć z tymi, którzy bronili bram.

 


Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

 

 

1. Jerycho Jezusa

 


Nie musiał, gdyż Jerycho nie było jeszcze w ogóle gotowe na przyjęcie Dobrej Nowiny. Faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy mieli siebie za jedynie sprawiedliwych, nie chcieli ani nic w sobie zmieniać, ani tym bardziej słuchać Jezusa. Globalnie nic się nie wydarzyło po wejściu Jezusa do miasta.

 

 

Jest jednak mały szczegół tej dzisiejszej ewangelicznej opowieści, którego nie można pominąć! Jest nim pragnienie. Pragnienie, które drzemało w sercu Zacheusza. I choć Jerycho ani się przed Jezusem nie broniło, ani przed Nim nie padło na kolana, oddając mu chwałę jako Mesjaszowi, to jednak najistotniejsze dokonało się w sercu jednego człowieka, uznawanego za zdrajcę i pogardzanego. A wszystko za sprawą owego pragnienia… To pragnienie stało się Jerychem dla Jezusa.

 


2. Jerycho Zacheusza

 


Jerycho, symbol ziemi obiecanej Izraela… A w sercu Zacheusza jego pragnienie zobaczenia Jezusa staje się Jerychem dla Pana, taką ziemią obiecaną, na której ktoś odpowiada na miłość i chce spotkania, przebywania, modlitwy. Dla Zacheusza zaś odpowiedź Jezusa i wizyta w Jego domu czyni i serce, i dom nie mniej błogosławionymi, jak przed laty Kanaan dla Izraela.

 

 

To tutaj właśnie Zacheusz odnajdzie sens życia, to tutaj zrozumie, o co chodzi Bogu, to tu spotka samego Mesjasza, to w Jego przyjściu odczuje błogosławieństwo i tak upragnioną wolność. To tu zrozumie, że pieniądze to nie wszystko i prawdziwie otworzy serce na drugiego człowieka, zauważając nawet rany, które zadał innym. Ta wizyta staje się prawdziwym Jerychem, prawdziwą ziemią obiecaną.

 

 

3. Jerycho… moje

 


A czy ty masz swoje Jerycho? Swoją ziemię obiecaną? Taką, która jest błogosławieństwem, gdzie Bóg przychodzi, gdzie odpowiadasz na Jego miłość, na Jego przychodzenie, przebywanie? Czy Bóg ma w Tobie Jerycho? A może obchodzi twoje serce przez wiele lat, jak kiedyś Izrael mury miasta i nie może wejść do wnętrza, bo ty bronisz jego bram, by przypadkiem Bóg nie przedostał się do środka?

 

 

Jeśli tak jest, to spróbuj zacząć od prostej modlitwy, by twoje serce stało się takie zacheuszowe, gdzie znajdzie się miejsce dla pragnienia. Pragnienia spotkania Jezusa, zobaczenia Go, wprowadzenia do domu. Pozwól Jezusowi uczynić z twojego serca Jerycho dla Niego, by mógł cię zdobyć, uczynić ziemią obiecaną. Nie blokuj już dłużej bram swojego serca i nie udowadniaj Panu Bogu, że masz na tyle mocne bramy, że potrafisz się oprzeć miłości, ale pozwól, by ona cię zdobyła. Wtedy będziesz mieć swoje prawdziwe Jerycho, wspólne z samym Bogiem.