Słowo na niedzielę 05 lipca 2015

„Wstąpił we mnie duch i postawił mnie na nogi.” (Ez 2,2) „Aby nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował.” (2 Kor 12,7)

 

 


1. Trudna jest dola wybrańców Bożych: Ezechiela Bóg swoim duchem stawia na nogi, ale po to by został wysłany „do synów Izraela, do ludu buntowników” (Ez 2,3), zaś Pawła „przybija” do ziemi oścień szatana. Także Jezusowi nie jest łatwo stawać pomiędzy swymi rodakami z Nazaretu. Wątpią w Jego mądrość, choć mądrze mówi. Wątpią z Jego cuda, choć one przez Jego ręce się dokonują. „Skąd On to ma?”(Mk 6,2) pytają. Z zazdrości? Z rywalizacji? A może z pogardy dla Jego pochodzenia: „Czy nie jest to cieśla, syn Maryi?” (Mk 6,3)? Między wierszami, w pytaniu mieszkańców Nazaretu, zawiera się niedowierzanie: niemożliwe, aby mądrość i cudotwórcza moc objawiały się przez syna ludzi prostych, niewykształconych, Józefa i Maryi. Jan Maria Vianney, Święty kapłan z Ars, najwięcej pogardy doznał od innych kapłanów swej diecezji. Każdy wiedział, że Vianney w seminarium miał najsłabsze oceny, a nawet był wyrzucony z seminarium na kilka tygodni za niedostateczną znajomość teologii. Z litości, przez wzgląd na niezwykłą pobożność, przyjęty z powrotem, został wyświęcony na kapłana, ale opinia nieuka ciągnęła się za nim bardzo długo. Słaba znajomość łaciny i kłopoty ze zdaniem egzaminów w seminarium były dla niego kapłańskim ościeniem, policzkiem pokory. Zlekceważenie przez wielu nie przeszkadzało Bogu w osobie „osła z Ars”, Jana Marii Vianney’a, objawiać cuda! Lekceważeni przez ludzi, Ezechiel, Paweł, Jezus, są wypełnieni Bogiem!

 

 


2. „Najchętniej więc będę się chełpił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 9-10). Przeczytaj wiele razy to wyznanie Pawła Apostoła. Proszę, zatrzymaj się i przeczytaj wiele razy. To jest Słowo Boże, nie przyjmuj Go pobieżnie, jak trzech zdań z gazety czy portalu internetowego. Wstydzisz się swoich słabości? Wstydzisz się, jaki masz dom albo jacy są Twoi Rodzice? Złościsz się jakich masz Braci i Siostry? Widzisz lub słyszysz, jak gardzą Tobą, Twoim wyglądem , Twoimi „wymiarami”, rodzajem pracy, tym że jeszcze „nie masz nikogo”, twoją bezdzietnością, twoimi nieskończonymi studiami? Ile razy niedomagasz w niesieniu swej przeszłości i teraźniejszości TYLEKROĆ JESTEŚ MOCNY! Paweł chciał wycofać się od ogromu łaski, jaką dał Mu Chrystus. Paweł, przerażony policzkami od szatana, trzykrotnie (!) prosi Pana, aby od niego odszedł. Jezus jednak odpowiada: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”(2 Kor 12, 9). Słabość jest jak najskromniejsze naczynie, którym Bóg nie tylko nie gardzi, ale jeszcze wypełnia łaską! Złote i srebrne naczynia zawsze przyciągną wzrok i nikt nie będzie się krępował wrzucić do nich… złota, srebra, kosztownej biżuterii. Ale żeby to samo przechowywać w zwykłym naczyniu? Bóg tak czyni. W nasze słabości upycha miłość, łaskę i charyzmaty. To właśnie z „naczyń” nigdy nie zasługujących na muzea przelewają się łaski Boga. Bóg tak czyni. Dlaczego? Bo jest szalony!

 


ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

(Ez 2,2-5)
Wstąpił we mnie duch i postawił mnie na nogi; potem słuchałem Tego, który do mnie mówił. Powiedział mi: Synu człowieczy, posyłam cię do synów Izraela, do ludu buntowników, którzy Mi się sprzeciwili. Oni i przodkowie ich występowali przeciwko Mnie aż do dnia dzisiejszego. To ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach; posyłam cię do nich, abyś im powiedział: Tak mówi Pan Bóg. A oni czy będą słuchać, czy też zaprzestaną - są bowiem ludem opornym - przecież będą wiedzieli, że prorok jest wśród nich.

 

(Ps 123,1-4)
REFREN: Do Ciebie, Boże, wznoszę moje oczy

Do Ciebie wznoszę oczy,
który mieszkasz w niebie.
Jak oczy sług są zwrócone
na ręce ich panów.

Jak oczy służebnicy
na ręce jej pani,
tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu,
dopóki nie zmiłuje się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, zmiłuj się, Panie,
bo mamy już dosyć pogardy.
Ponad miarę nasza dusza jest nasycona
szyderstwem zarozumialców i pogardą pysznych.

 

 

(2 Kor 12,7-10)
Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz /Pan/ mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.

 

 

(Łk 4,18)
Duch Pański spoczywa na Mnie, posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę.

 

 

(Mk 6,1-6)
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.