Słowo na niedzielę 07 czerwca 2015

„Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś?” (Rdz 3,9)

 

1. Liturgię Słowa X niedzieli zwykłej otwiera pytanie Boga skierowane do naszego prarodzica, Adama: „Gdzie jesteś?” Ze strachu („przestraszyłem się”) spowodowanego grzechem nieposłuszeństwa człowiek chowa się („skryłem się”) przed swoim Stwórcą i odczuwa lęk przed Jego głosem („usłyszałem Twój głos w ogrodzie”). Samowola dziecka i ambitne „sam sobie poradzę” często prowadzi do porażek. To z nieliczenia się z doświadczeniem Rodziców dziecko się poparzy, upadnie w czasie pierwszej jazdy na nartach, złości się gdy nie sięga by otworzyć okno. Pokusa „ja sam”, która skutecznie napompowała pychę Adama, jest w nas. Uważajmy z grzechem samowystarczalności! Bóg stworzył nas do przyjaźni z Nim. Jest naszym Ojcem. Zrywanie z Nim więzi to prosta droga do przegranej. W głosie „gdzie jesteś?” słychać tęsknotę naszego Ojca za Tobą – Jego Synem i Jego Córką.

 

2. „Gdzie jesteś?” to także pytanie o tożsamość mężczyzny. Ona, w naszych czasach, dramatycznie gubi się. Chowając się przed Bogiem i lękając się Jego głosu, mężczyzna traci kontakt ze swoim Pierwowzorem. Jeśli nie uczy się ojcostwa od Ojca, od kogo ma się go uczyć? Wątpliwych autorytetów z internetu? Płytkich seriali? W kioskach hazardu? Bojąc się Boga traci odwagę stwarzania bezpieczeństwa dla swej żony i dzieci. Mężczyzna powinien być jak mocny dąb – w jego gałęziach schronienie znajdzie kobieta, syn, córka… Z pytania z Księgi Rodzaju płynie apel: „Adamie! Mężczyzno! Gdzie zapuściłeś swoje korzenie? Nie wezwał Cię Stwórca abyś był niskim krzaczkiem o słabiutkich gałązkach. Zapuść na nowo korzenie swej tożsamości w Ojcu!”

 

3. Mężczyzna winą za zerwanie więzi z Bogiem obarcza kobietę („Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa”). W pytaniu „gdzie jesteś?” Bóg odwołuje się do sumienia każdego z nas. Nie pyta się o innych („gdzie jest niewiasta?”), ale o Ciebie. Jakość małżeństwa, rodziny, wspólnoty parafialnej czy zakonnej zależy od Ciebie. Mówieniem „to jego (jej) wina” wracasz do pierwszego grzechu Adama. Odrobiną pokory („zgrzeszyłem”) leczysz się z pychy („to on(-a) zgrzeszyła”).


Ks. Paweł Barylak SDB