Słowo na niedzielę 07 grudnia 2014 r.

„Pocieszcie, pocieszcie mój lud! – mówi wasz Bóg” (Iz 40,1)

 


1. Tak jak tydzień temu chcę zwrócić naszą uwagę na pierwsze zdanie pierwszego czytania. Gdy lektor zaczyna je czytać to jeszcze niektórzy wchodzą do kościoła, zawiasy w drzwiach piszczą, inne osoby siadają. W takim szumie trudno usłyszeć pierwsze zdania. Ale nie poddawajmy się – warto się wysilić. Dlaczego? Bóg nie mówi „dopiero” w Ewangelii, tym bardziej „nie tylko” w kazaniu księdza. Wytężyć słuch i wyczulić serce na Słowo Boże w Adwencie to także zauważyć pierwsze zdanie lub pierwsze zdania liturgii Słowa. To jest duchowe ćwiczenie na Twój Adwent.

 


2. „Pocieszcie, pocieszcie mój lud!”. Bóg sam nie pociesza. Do pocieszania zaprasza ludzi! W życiu naszych rodzin dobrym ojcem jest ten, który nie czyni wszystkiego w imieniu dzieci, ani też ich we wszystkim nie wyręcza. Wie, że sam zrobiłby lepiej to, czego dziecko jeszcze uczynić dobrze nie potrafi. A Ojciec z nieba? Wiemy i w to wierzymy, że nasz Ojciec jest dobrym wychowawcą. Nie chce wszystkiego „za nas” zrobić. Chce w swoich dzieciach ukształtować wrażliwe sumienia. Chce, abyśmy potrafili choć trochę czynić coś na Jego podobieństwo. Pocieszcie! To znaczy „strapionych pocieszać!” To jeden z uczynków miłosierdzia względem duszy. Obok „grzesznych upominać”, „nieumiejętnych pouczać”, „wątpiącym dobrze radzić”’ „krzywdy cierpliwie znosić”, „urazy chętnie darować”, „modlić się za żywych i umarłych” pocieszanie jest formą miłości, którą Ojciec nasz nam wskazuje.

 


3. Strapienie jest ciężarem na duszy. Kłopot, sprawa trudna do rozwiązania, niepewność o przyszłość odbija się na twarzy. Czasem tylko, jak święty Jan Bosko, człowiek potrafi więcej się uśmiechać i śmiać, kiedy go coś martwi. Ale wychowankowie Księdza Bosko szybko poznali „szyfr”, dzięki któremu odczytywali zachowanie swego Świętego Ojca i Nauczyciela– im więcej się uśmiechał, tym więcej miał zmartwień! Wiedzieli, że radość Księdza Bosko jest sygnałem dla nich od Pana Boga: módlcie się więcej za waszego Księdza. Takie zachowanie strapionego to rzadkość. Zwykle strapienie duszy przytłacza oczy i wyraz twarzy. Oczy są jakby przymglone. Wzrok uciekający. Brakuje chęci do rozmów. Strapieni pojawiają się w twoim biurze, przed twoim okienkiem bankowym i pocztowym, sklepie, zakrystii. Widzimy to? Czy zauważasz strapionego? Czy widząc go zasmuconego chcesz mu pomóc?

 


4. Diakon ze wspólnoty zakonnej w której byłem, kilka razy widząc mnie zasmuconego , mówił: „niech się ksiądz uśmiechnie”. Jestem mu wdzięczny, że zauważył moje strapienie i próbował mnie pocieszyć tym jednym zdaniem.



Ks. Paweł Barylak SDB