Słowo na niedzielę 12 października 2014 r.

„Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść” (Mt 22, 2-3)

 


1. Przyjąć zaproszenie i pozytywnie odpowiedzieć – to dosłownie kosztuje. Mimo jednak niedogodności związanych z poświęceniem czasu i zaangażowaniem finansowym w kreację i prezent każdy czuje się wyróżniony zaproszeniem na ślub i wesele. „Zostałem doceniony”, „choć trochę lubią mnie rodzice młodego”, „ale się cieszę; zaprosiła mnie na swój ślub koleżanka z podstawówki”. W tego typu refleksjach rozbrzmiewa radość, a czasem zaskoczenie. Bo nie zawsze spodziewaliśmy się tego zaproszenia.

 


2. Sam król chce nas widzieć na ślubie i weselu swego syna! Król nas docenił! Pamięta o nas! Jesteśmy dla niego tak ważni, że nie lekceważy nas, zapraszając tylko bogatych z rodu i pełniących wysokie stanowiska. Byłoby to zrozumiałe, że sala weselna wszystkich nas nie pomieści. Ilość stołów też jest przecież ograniczona. Każdy z nas zrozumiałby króla nie mającego możliwości, by nas zaprosić. Ale on nas zaprasza! My „tylko” pracujemy w jego winnicy. Ale on nas zaprasza! Nie ma nas na liście gości na inne wesela. Ale on nas zaprasza! Nie „tylko” lubi nas – On nas kocha! Dowodem tego – zaproszenie!

 


3. Miłosierny jest Bóg, Ojciec syna, który chce nas wszystkich zaprosić na ucztę weselną swego Syna w królestwie Bożym. Czy chcemy przyjść? Bohaterowie przypowieści „nie chcieli przyjść”. Zasłaniali się ważnymi obowiązkami. „Król jest wyrozumiały i zrozumie, że mam nowe pole; że pracuję w kupiectwie” zdają się tak myśleć zaproszeni. Inni nie chcą nawet słyszeć, że są zaproszeni – przynoszących zaproszenie zabijają! Jakże ciężko przyjąć dar bezinteresownego zaproszenia! Zaproszenie tym wspanialsze, że do ucztowania i zabawy; nawet nie do pracy! To zaproszenie na ucztę w królestwie Bożym. Także na Eucharystię – zapowiedź uczty w niebie. Bezinteresowne zaproszenie, bo Bóg nie liczy, że ubogacisz salę weselną w niebie, a wcześniej twój kościół, ciekawą suknią i garniturem. Bóg nie zaprasza Cię, bo liczy, że przyniesiesz bogaty prezent i że wiele dasz na ofiarę. Bóg chce TYLKO twej obecności. Twego serca i twego życia. Jeśli zaproszeni poszliby na ślub i wesele zrobiliby łaskę dla najbogatszego z królów! To nie ujma - mieć niedopracowany lub schodzony strój i taki sobie prezent. Ujmą jest odmawiać Bogu. Ujmą jest zabijać w swym sumieniu głos Boga, jak zaproszeni zabili głos wysłanników króla. Nie wykręcaj się pracą, możliwością zarobienia pieniędzy, złą przeszłością, sklepem dopiero co przez ciebie otwartym, nowym laptopem, zmęczeniem czy koniecznością nauki lub wypoczynku. Bezinteresowność Boga – to jego zaproszenie. Twoja bezinteresowność – to je przyjąć. Bądź – paradoksalnie to brzmi - miłosierny względem Boga. Przyjmij zaproszenie!


Ks. Paweł Barylak SDB