Słowo na niedzielę 13 kwietnia 2014 r.

„Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem” (Iz 50, 6)

 


1. Szósta niedziela Wielkiego Postu, zwana Niedzielą Palmową, jest pamiątką wjazdu Jezusa do Jerozolimy na kilka dni przed Jego pojmaniem, osądzeniem, męką i śmiercią. Jezus wie jaki los Go czeka. Nie ucieka jednak przed losem. Los bowiem to nie efekt przypadku. Za losem stoi mądrość i wola Ojca. Przybywa do miejsca, gdzie będzie strasznie cierpiał. Wchodzi świadomie w wydarzenia, które my w liturgii wspominamy podczas Triduum Paschalnego. Zdumiewające jest jak zgadza się z tym wszystkim i jak wydaje się w ręce ludzi. Bóg- Człowiek nie korzysta ze sposobności, jak słyszymy w II czytaniu, by na równi być z Bogiem, lecz ogałaca samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi (Flp 2, 6-7). Zadziwiające uniżenie się Boga. Z miłości do nas stał się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (Flp 2,8).

 


2. Cierpienia nie należy szukać. Ono przychodzi samo. Dotyka nas w najmniej spodziewanym momencie. Nie zawsze jesteśmy na nie przygotowani. Jezus uczy nas jak przeżywać cierpienie z godnością. Sam bowiem cierpi z godnością. Nie uczy słowami „jak cierpieć?” – uczy swoją postawą. Oglądałem kiedyś migawki telewizyjne z procesu policjantów oskarżonych o spowodowanie śmierci młodych ludzi podczas juwenaliów w Łodzi w 2004 roku. Matka jednego z zabitych wtedy studentów pytana „jak to przeżywa?” mówi że przebaczyła sprawcom śmierci jej syna. Mówi to spokojnie, powiedziałbym że z godnością człowieka, którego nawet tak straszne cierpienie nie złamało. Wydaje się, że nieprzebaczenie byłoby dla niej jeszcze większym cierpieniem. Jeśli poszła na proces wiedząc, że będą w jej pamięci odżywać ostatnie godziny życia jej syna, to tak jakby świadomie wchodziła w cierpienie. Jak Jezus wjeżdżając do Jerozolimy.

 


3. Przeżywanie Niedzieli Palmowej i całego Wielkiego Tygodnia może nam pomóc w świadomym i godnym przeżywaniu naszych największych życiowych cierpień. Jest to jak dobrowolne podawanie swego grzbietu do przyjęcia bicia i jak nastawianie policzków pod dłonie rwące brodę. Na progu swej męki Jezus bardzo gorliwie się modlił w Ogrójcu. Bał się, jak my, cierpienia. Wydaje się, że nie ma innego, lepszego sposobu na konfrontowanie się z cierpieniem, jak gorąca modlitwa. Ona zaś może być trudna, aż do potu i krwi (por. Łk 22,44).



Ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

Cz@t ze Słowem! - w drodze na ŚDM 2016 w Krakowie.
Komentarz do Ewangelii - Sylwia Horba (diecezja drohiczyńska)