Słowo na niedzielę 14 kwietnia 2013

„Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą.” (J 21, 1-3)

 

 

1. Szukając myśli do kolejnego naszego rozważania znalazłem taki oto komentarz Św. Grzegorza Wielkiego: „Można zapytać, dlaczego Piotr, który przed nawróceniem był rybakiem, po nawróceniu powrócił do rybołówstwa, choć Prawda mówi: ‘żaden co przykładając się do pługa, wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego’ (Łk 9, 62). Dlaczego wrócił do tego, co porzucił? Jeśli jednak należycie rozróżnimy istotę pytania, to łatwo pojmiemy, iż zajęcie, które przed nawróceniem nie było grzeszne i po nawróceniu było wykonywane bez winy. Wiemy, iż Piotr był rybakiem, Mateusz zaś celnikiem. Po swym nawróceniu Piotr wrócił do rybołówstwa, Mateusz zaś nie powrócił do zajęcia celnika, co innego jest bowiem środków utrzymania szukać przy pomocy rybołówstwa, a co innego z zysków cła pieniądze gromadzić. Są bowiem liczne zajęcia, które bez grzechu ledwie można wykonać, albo i wcale nie mogą w żaden sposób być spełniane. Do tych więc, które do grzechu prowadzą, człowiek po swym nawróceniu w żaden sposób wracać nie powinien”. Są prace które nie przystoją uczniowi Jezusa, i są te które z niczym nie godzą w świętość życia chrześcijańskiego. Jezus powołuje Piotra, Jego brata, i dwóch innych przyjaciół, nad brzegiem jeziora (Łk 5, 4-11; Mk 1, 16-20) w czasie ich pracy rybackiej. Powołuje nakazując pozostawienie wszystkiego – troski o ryby, łodzie i sieci - ale nie zabrania im wrócić do tej pracy. Zmartwychwstały Jezus ukazując się nad Morzem Tyberiadzkim potwierdza, że praca jakiej Piotr z przyjaciółmi się oddają, nie odłącza człowieka od Boga i może prowadzić do uświęcania się. Przestrzega jednak przed nadtroskliwością – oby praca nie stała się bożkiem! Można domniemać, że Apostołowie tak byli zmęczeni całonocnym połowem i zawiedzeni, że nic im się w sieci nie nałowiło, że nie poznali Jezusa kiedy ten stanął na brzegu. Ich serca były zatopione w trosce, a Pana nie poznali! Oby nam praca, ta zawodowa i ta związana z naszymi domami, nie przysłoniła serc. I żeby praca nie prowadziła do grzechu.

 

 


2. Jak pracować by troska o obowiązki nie tylko nie była grzeszną ale by pracując dobrze pracą chwalić Boga? Oto cztery rady. Dwie pierwsze są autorstwa Świętego Franciszka Salezego: „Muchy są dokuczliwe nie swoją wielkością, lecz swą mnogością. Podobnie i zajęcia nasze nie tyle nas niepokoją, gdy są wielkie, ile gdy są liczne. Przyjmuj więc spokojnie wszystkie sprawy, które na Cię przyjdą i staraj się je załatwiać w porządku, jedną po drugiej. Bo gdybyś chciała załatwiać je wszystkie od razu lub bez porządku, tak wiele się natrudzisz, że Cię to wszystko przytłoczy i osłabi twego ducha” oraz „Naśladuj drobne dzieci, które jedną rączką trzymają się ojca, a drugą zrywają poziomki. Tak samo i ty, zbierając jedną ręką dobra tego świata lub obracając nimi, drugą trzymaj się Ojca niebieskiego, spoglądając od czasu do czasu ku Niemu, by przekonać się, czy pochwala twą gospodarkę i twe zajęcia”. Autorem trzeciej jest Święty Josemaria Escriva: „Daj nadnaturalny powód twojemu zawodowemu zajęciu, a uświęcisz swoją pracę”. Ostatnia zaś pochodzi od Świętego Maksymiliana Kolbe: „Kazania piękne i praca bez modlitwy żadnego owocu nie przyniosą”. Tyle rad. A teraz do pracy. Czyń wszystko tak, jakbyś to czynił osobie, którą najbardziej kochasz!

 



Ks. Paweł Barylak SDB