Słowo na niedzielę 16 października 2016r.

 

„Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać” (Łk 18,1)

 

 

Ewangelista Łukasz uprościł nam zrozumienie przypowieści, w której bohaterami są uboga wdowa i sędzia ( w domyśle bogaty). Już w pierwszym zdaniu wprowadzającym w przypowieść nakreśla jej sens: powinniśmy się modlić zawsze i w modlitwie nie ustawać. Po co więc właściwie przypowieść, skoro wniosek i tak już jest podany przed jej opowiedzeniem? Jak zwykle Jezus malowaną przez siebie przypowieścią działa na wyobraźnie swych słuchaczy, tak by z sytuacji życiowej wyciągać wnioski do życia duchowego. Każdy bowiem, jak ewangeliczna wdowa, może znaleźć się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Przed kobietę spiętrzyło się kilka przeszkód – jest wdową, a nie mając męża, jest po prostu osamotniona w życiu, po drugie – weszła z kimś w jakieś tarapaty finansowe i w jakimś człowieku ma przeciwnika, po trzecie – jest biedna i nie stać jej na opłacenie sędziego.. Charakter sędziego może być odebrany jako czwarta przeszkoda – „Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi”. Możliwe, że jest to jedyny sędzia w mieście, skoro wdowa tylko do niego zwraca się o pomoc. Jest poniekąd na niego skazana. Utrudnień wiele, ale ona się nie poddaje – przeszkody chce pokonać siłą swej wytrwałości. Przychodzi do sędziego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem”, a jak sędzia sam stwierdza „przychodzi do niego bez końca i zadręcza go”. To nie pieniądze klientki (bo ona ich nie ma!) kruszą twarde serce sędziego. Jego serce, choć twarde jak kamień, żłobią, kropla po kropli, kolejne prośby wdowy i jej pukanie do jego drzwi. Dla świętego spokoju sędzia bierze ją w obronę. Sędziego nie możemy pochwalić, że uczynił coś dobrego z bardzo przyziemnej pobudki, by nie słyszeć jęku kobiety i jej stukania do drzwi. Ale możemy pochwalić wdowę, że była cierpliwa do końca i wygrała w sytuacji zdaje się bez wyjścia.

 

 

Niektórzy z nas na miejscu wdowy nie podjęliby w ogóle walki, a inni – nie uzyskawszy niczego skapitulowaliby po kilku dniach. „Tyle trudności, same przeszkody, to nic nie da” mówiłoby wielu nie widząc sensu swoich starań. W sprawach tego świata nie jesteśmy dość wytrwali, a co dopiero w sprawach królestwa Bożego. Przez przypowieść Jezus kształtuje w nas waleczne serce. Pokazuje, że wdowie udało się przekonać złego sędziego. W modlitwie zaś mamy do czynienia nie z Kimś złym, okrutnym, nieliczącym się z ludźmi. Przeciwnie - modlitwą żłobimy Serce Dobrego Ojca, który „nie będzie zwlekał w ich sprawie”, „weźmie w obronę swoich wybranych” i „prędko weźmie ich w obronę”. Jednak Jezus kończy przypowieść pytaniem, czy znajdzie wiarę na ziemi. W tym zdaniu Jezus pokazuje na wiarę, jako warunek wytrwałej modlitwy. Tak jak wytrwałość ocaliła wdowę, tak wiara ocali modlących się. Czy jesteśmy dość wytrwali w modlitwie? Czy piętrzące się przeszkody – hałas w twoim domu, poranna ospałość, lenistwo („otwarty kościół ale niezupełnie po drodze z pracy czy szkoły”), głód, wieczorna telewizja itp. – potrafimy pokonywać, by wywalczyć czas dla Boga?

 

 

Ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

(Wj 17,8-13)

 


Amalekici przybyli, aby walczyć z Izraelitami w Refidim. Mojżesz powiedział wtedy do Jozuego: Wybierz sobie mężów i wyruszysz z nimi na walkę z Amalekitami. Ja jutro stanę na szczycie góry z laską Boga w ręku. Jozue spełnił polecenie Mojżesza i wyruszył do walki z Amalekitami. Mojżesz, Aaron i Chur wyszli na szczyt góry. Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita. Gdy ręce Mojżesza zdrętwiały, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron zaś i Chur podparli jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko. I tak zdołał Jozue pokonać Amalekitów i ich lud ostrzem miecza.

 

 

(Ps 121,1-8)

 


REFREN: Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca

Wznoszę swe oczy ku górom:
skąd nadejść ma dla mnie pomoc?
Pomoc moja od Pana,
który stworzył niebo i ziemię.

On nie pozwoli, by się potknęła twa noga,
ani się nie zdrzemnie Ten, kto ciebie strzeże.
Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
Ten, który czuwa nad Izraelem.

Pan ciebie strzeże,
jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
Nie porazi cię słońce we dnie
ani księżyc wśród nocy.

Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
ochroni twoją duszę.
Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
teraz i po wszystkie czasy.

 

 

(2 Tm 3,14-4,2)

 

Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci zawierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu. Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz.

 

 

(Hbr 4,12)

 

Żywe jest słowo Boże i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

 

 

(Łk 18,1-8)

 

Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?