Słowo na niedzielę 17 maja 2015

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk 16,15)

 


1. Pożegnanie Jezusa z Apostołami, tuż przed Jego wniebowstąpieniem, jest kolejnym słowem – testamentem. Testamentem z pewnością były słowa „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy” i „Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem” podczas Ostatniej Wieczerzy. Były nimi słowa „Niewiasto, oto syn Twój”, „Synu, oto matka Twoja” wypowiedziane na Krzyżu. Teraz Jezus wskazuje na szeroki świat, jako cel ewangelizowania.

 


2. Człowiek jest istotą kochającą dom i swe środowisko pracy. Tam, jak i w sąsiedztwie, czuje się bezpiecznie. Albo innymi słowy – kocha przebywać w tych miejscach, gdzie nic mu nie grozi, wszystko jest ułożone, nie żyje żadną niepewnością. Jezus znając serce człowieka wezwaniem „Idźcie na cały świat…” wyprowadzić chce Apostołów z dobrze znanego im miasta, regionu, kraju. Chce, aby przeszli granice tych bezpiecznych rejonów. Tam również czekają ludzie na Dobrą Nowinę. Tam, owszem, jest też niepewność, czy Dobrą Nowinę zechcą słuchać. Ale gdzie ta pewność jest? Przecież w Jerozolimie, znanej Apostołom, wielokrotnie byli biczowani, oskarżani, więzieni. Nawet w najbardziej bezpiecznym skrawku świata trzeba się liczyć z niepewnością przyjęcia nauki o Jezusie.

 


3. Wezwanie „Idźcie na cały świat” jest testamentem Jezusa dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej. W nowennie do zesłania Ducha Świętego (24 maja 2015) wspólnoty powinny zrobić sobie solidny i szczery rachunek sumienia, czy nie tkwią w swych strukturach, przyzwyczajeniach i schematach podobne do pięknych lilii wodnych pływających po cuchnącym bajorku. Cuchnącym, bo bez wpływu i odpływu. Każda wspólnota winna przyjmować ROZKAZ Jezusa do ewangelizowania, czyli głoszenia Ewangelii, poza swym środowiskiem. Czy wychodząc z parafialnej Mszy świętej, kręgu biblijnego czy spotkania modlitewnego, każdy ich uczestnik w ogóle bierze w rachubę możliwość mówienia o Chrystusie poza granicami tych bezpiecznych środowisk?

 


4. Podjęcie się nowej pracy, przyjęcie zaproszenia na imieniny i urodziny osoby nam bliżej nieznanej, zapraszanie kogoś do siebie, mimo że z tą osobą jeszcze się nie oswoiliśmy, przyjęcie chęci bliźniego ofiarującego nam swoją pomoc może być dla każdego z nas darem od Opatrzności. Dobry Ojciec nie chce, abyśmy byli wciąż dziećmi bezpiecznymi w swojej kołysce, pokoju z zabawkami, piaskownicy. Żeby zdobyć się na ewangelizację poza granicą swego środowiskiem trzeba najpierw pozwolić sobie na odwagę wyjścia ze swej „bezpiecznej kołyski”, by innych poznawać i przyjmować. Żeby „lilia” piękniała musi żyć w „jeziorze”, gdzie jest „wpływ” i „odpływ”.



Ks. Paweł Barylak SDB