Słowo na niedzielę 18 stycznia 2015 r.

„Ciało nie jest dla rozpusty, ale dla Pana (…). Chwalcie więc Boga w waszym ciele” (1 Kor 6, 13.20)

 


1. Fragment z listu św. Pawła wybrany przez Kościół jako II czytanie najbliższej niedzieli pełniej zrozumiemy dzięki zdaniom, których nie usłyszymy w kościele. Apostoł Paweł wprowadza nas w swe przestrogi i rady o świętości ciała dwoma zdaniami: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6,12). Niewolnikiem nikt z nas nie chce być, prawda? Chcemy żyć w wolności dzieci Bożych, prawda? Mimo tak oczywistego stwierdzenia: „nie chcemy być niewolnikami” niepostrzeżenie stajemy się niewolnikami własnego ciała. Jak i kiedy? Gdy palacz „musi” zapalić papierosa lub fajkę, narkoman „musi” coś wziąć, alkoholik coś wypić, erotoman coś oglądnąć, a narzeczeni „muszą” spróbować seksu, by się przed ślubem „dopasować”. Ten „mus” to prawdziwe kajdany, gorsze niż więzienne kraty! Gdy Duch nie panuje nad ciałem, a my musimy dać ciału „to”, o co woła, wtedy ciało staje się panem naszej wolności. Znaczy więc to tyle, co pozbawiać się wolności. Być w niewoli, to nie mieć swej woli! Oddać ją czemuś lub komuś, kto nie chce naszego zbawienia! Tak się dzieje, gdy człowiekiem rządzi tytoń, narkotyk, alkohol, film lub strona w internecie o nastawieniu nieczystym i pornograficznym, a narzeczonymi „konieczność” skosztowania współżycia, które jest przywilejem tylko małżonków. Św. Paweł zachęca nas, by oddać swą wolę i ciało Bogu! Tylko On mnie zbawia; a papieros, narkotyk, alkohol, seks zbawić mnie nie mogą! „Za wielką cenę zostaliście nabyci” (1 Kor 6, 20). Ceną naszej wolności była śmierć Jezusa na Krzyżu. On umarł po to, abym nie był w niewoli tego wszystkiego, o czym wyżej wspominałem. Kto dziś w moim życiu wygrywa? Chrystus czy „mus” ciała?

 


2. Na mojej półce leży książka „Ciało świątynią Bożego piękna”. Trafiam na stronę, na której Autorka, Jo Croissant, mówi o współczesności jako o czasach pogardy i destrukcji względem ciała. Wymienia przejawy: anoreksja, bulimia, narkomania, aborcja, eutanazja i samobójstwa. Podaje świadectwo Joanny, która przez anoreksję gardziła swym ciałem i kobiecością. Dopiero po latach współpracy z łaską Bożą Joanna uznała anoreksję za chorobę duszy. Dzięki uzdrawiającemu działaniu łaski Bożej stała się szczęśliwą, bo „czuje się kobietą i ubiera się, jak kobieta.” Wybaczcie, jeśli zbyt prostym wnioskiem zakończę dzisiejsze rozważanie: kto dba o łaskę Bożą pięknieje również „na zewnątrz”! Najlepszą dietą i sposobem na piękno Twego ciała może się okazać piękno Twej duszy! Zadbaj o duszę, to i o ciało Bóg pomoże Ci zadbać!



Ks. Paweł Barylak SDB