Słowo na niedzielę 21 grudnia 2014 r.

„Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus (…) Niech mi się stanie według słowa twego ” (Łk 1, 31.38)

 


1. Ona miała wtedy 12, może 13 lat. A nawet jeśli miała „aż” 15 lat, to jednak była jeszcze młodą dziewczyną! „Gimnazjalistka”, która zawstydzić może niejednego profesora, lekarza, dorosłych ludzi, ale nie tak dojrzałych jak Ona. Maryja! Tak, Maryja, młoda dziewczyna, uczy nas jak Bogu się poddać! W Niej, całe szczęście, serce nie kalkulowało, nie znało układów „a co ja z tego będę miała.” Tak zaufała Panu Bogu, że niejednego teologa, co wie wszystko o wierze, nadziei i miłości, i prawie wszystko o grzechach, przegoniła o kilka doktoratów i książek habilitacyjnych. U Niej ufność zgrała się z praktyką. To była ta sytuacja, w której nie można było przemyśleć, zastanowić się, popytać mądrzejszych od siebie. Natychmiast trzeba było podjąć decyzję. Od zaufania Bogu do wprowadzenia w życie prawdy, że Boga i Jego wolę kocha się nad życie, było kilka lub kilkanaście sekund. Ona to uczyniła. Prawdziwy rekord świata w zaufaniu! Maryja podjęła się rzeczy niemożliwej – staje się Matką Jezusa. Zgadza się na coś ogromnie wielkiego! Zgadza się, bo jest młoda.

 


2. Kończy się adwentowa wędrówka ku Bożemu Narodzeniu. W wielu kościołach msze roratnie były wczesnym rankiem i mimo ciemności i nieprzyjemności wcześniejszego wstania dzieci, młodzież, dorośli wędrowali na msze, których patronką była Maryja. Zaspane buzie maluchów, niektóre dzieci spały podczas kazań, choć były krótkie. To nic, że ciężko się modlić. Ale przyszły! Przybiegły dzieci, pokonując siebie, swoje przyzwyczajenie, pokonały sen i niechęć rodziców, którzy tłumaczyli, że nie jest konieczna msza roratnia. Dzieci z rorat porannych są znakiem dla nas, dorosłych, że dla Boga można zrobić wszystko. Naśladowały Maryję w zaufaniu. Jak Ona – służyły Bogu. Dziękuję, Wam, Dzieci za wasz wysiłek poranny i za wasze adwentowe postanowienia.

 


3. „Panie, tyś naszym Ojcem!”- słyszeliśmy w pierwszą niedzielę Adwentu. „Pocieszcie, pocieszcie mój lud” - to druga niedziela Adwentu. Trzecia, to „ogromnie weselę się w Panu, gdyż mnie przyodział w szaty zbawienia”. A teraz, czwarta, pod znakiem Maryi i Jej zgody „niech mi się stanie według słowa twego”. Och, jak dobrze byłoby trochę Maryję naśladować – zgodziła się bo zaufała Bogu, jak córeczka swemu tatusiowi. Była dla Boga pociechą! Tak, możemy zaufaniem pocieszyć Boga! Bo dziecko zdolne jest pocieszyć płaczącą mamę lub tatę. Jak dobrze jest mieć taką Mamę w niebie, co jest okryta płaszczem sprawiedliwości. Najświętsza Mama! Ogromnie weselę się, że jestem jej dzieckiem. Boże Narodzenie tuż, tuż. Życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, abyście choć trochę Maryję, Córeczkę Umiłowaną Ojca niebieskiego, w te Święta naśladowali!



Ks. Paweł Barylak SDB