Słowo na niedzielę 22 grudnia 2013 r. Adwent

„Anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 20)

 


1. Józef znalazł się przed Tajemnicą, która Go onieśmiela i przeraża. Czuje sercem, że „tu”, w życiu Maryi, jego Małżonki, dzieją się tak wielkie sprawy, że nie jest godzien być przy Niej i uczestniczyć z tak bliska w tajemnicy Wcielenia. Woli odsunąć się z drogi życiowej Maryi. Uważano Go za człowieka sprawiedliwego i prawego, jednak on sam czuł się na tyle grzeszny, by z oczu Boga i oczu Maryi zniknąć. W takich okolicznościach ukazuje Mu się we śnie anioł Pański przynosząc polecenie wejścia w Tajemnicę macierzyństwa Maryi i ojcostwa Boga. „Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki.” Dalszy fragment Ewangelii objawia, że „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.” (Mt 1, 24) Mąż Maryi jawi się nam jako człowiek delikatny wobec najświętszych i najmądrzejszych zamiarów Boga, ale też odważny w podjęciu się odpowiedzialności za przyszłość Maryi i Syna, który się w Jej łonie począł za sprawą Ducha Świętego.

 


2. Różne przyjmujemy postawy wobec tego, co jest trudne, tajemnicze, niezrozumiałe. Jednym ze sposób ucieczki jest zapracowanie: aby nie myśleć o sprawach albo planach Bożych, potrafimy zagłuszyć głos Boga zmęczeniem. Dziesiątki spotkań, kilka kierunków studiów, nowe kursy dokształcenia, troska o dobrobyt, sprzątanie, porządkowanie, remontowanie… To wszystko tak nas zmęczy, że w każdej chwili spokoju i ciszy, dającej szansę na wsłuchanie się w głos Boga w sumieniu, zasypiamy z „zalatania”. Inną „metodą” jest bazowanie na opinii innych i tym samym pozbywanie się własnego zdania. Szukając woli Bożej wolimy polegać na rozeznaniu innych osób. W to, co tajemnicze i trudne, sami wolimy nie wchodzić, a liczy się to, co mówią o naszej sytuacji inni. Boimy się słuchać tego, co do nas mówi Bóg. Tak jak byśmy bali się… Jego opinii o danej sprawie. Ponadto możliwe jest też przyjęcie postawy niegodności: „Bóg nie mógł mnie wprowadzać w Swoje plany, bo jestem zbyt niestały, słaby, kruchy itd.” Zasłaniamy się grzechem, słabym zdrowiem, brakiem wiary.

 


3. Józef, syn Dawida, miał oczywiście swój plan na wyjście z trudnej sytuacji, w jakiej Bóg Go postawił. Umiał jednak ze „swojego” zrezygnować. Liczyło się to, co powiedział anioł Pański we śnie. Liczyło się więc Słowo Boga. Gdy Ono będzie u nas na pierwszym miejscu, łatwiej będzie i nam przejść przez próby podobne do tej, którą miał do przejścia Józef z Nazaretu.

 


ks. Paweł Barylak SDB