Słowo na niedzielę 22 marca 2015

„Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24)

 


1. Kto dziś potrafi czekać? Na spóźniony autobus i tramwaj? Na zrealizowanie zamówienia w restauracji? Na owoce swej pracy? Na swoją kolejkę do spowiedzi? Na cokolwiek?! Jesteśmy niecierpliwi w czekaniu. Chcielibyśmy szybko „mieć” to, na co czekamy; chcielibyśmy szybko „być” tym, kim marzymy zostać! Nawet w seminarium duchownym klerykom trudno zrozumieć, że do duszpasterstwa przygotowywać się muszą latami – niektórzy chcieliby głosić kazania po kilku wykładach z homiletyki. Tym trudniej jest tłumaczyć młodzieży, że czystość przedmałżeńska przygotowuje do małżeństwa i w tym cały urok, by z bogactwa współżycia korzystać dopiero po ślubie. „Po co czekać ?” pytają zakochani po uszy nastolatkowie. „My już jesteśmy gotowi!” Dla współczesnego człowieka przyzwyczajonego do szybkiej komunikacji przez internet i telefonię komórkową czekanie jest prawie nie do zniesienia. Cudowne eliksiry na odchudzanie w kilka dni (5 kg w jeden tydzień) są mniej wymagające, niż kilkunastominutowe codzienne bieganie. Kto nie umie czekać, cierpi.

 


2. Jezus, tłumacząc sens swej misji na ziemi i konieczność śmierci i zmartwychwstania, opisuje to symboliką ziarna. „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.”Jego życie musi zostać pogrzebane, jak ziarenko w glebie. Prawdziwe owocowanie misji Jezusa nastąpi po Jego zmartwychwstaniu. Dopiero uwielbiony Syn Boży („Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy” J 12, 23) prawdziwie przyciągnie wszystkich do siebie. Stanie się to za cenę męki na Krzyżu. Taki jest zamysł przedwiecznej mądrości Ojca. Nie ma tryumfu Syna bez Jego złożenia w grobie. Nie ma owocowania ziarna bez jego wrzucenia w glebę i jego oczekiwania, aż przyniesie plon obfity.

 


3. Wielki Post jest wystarczająco długi …by nas zniechęcić. Wierność postnym postanowieniom niejednokrotnie jest wystawiana na próbę czasu. Nie jest łatwo czekać, aż zaświta Wielkanoc i dopiero wtedy skosztować słodyczy, których się sobie odmawiało od Środy Popielcowej. Nie jest łatwo czekać, aż poranne wcześniejsze wstawanie na Mszę przed pracą, wyda owoc w postaci pokory i usłużności innym. „Modlę się od kilku dni, a nic się nie zmienia”, „Chodzę do spowiedzi 3 razy w roku, a nic mi to nie daje.” Każde dobre pragnienie dotyczące zmiany nas i zmiany innych ma swoje obumieranie. Szaweł, nim zaczął ewangelizować, 3 dni obumierał będąc ślepym, nic nie jedząc i nie pijąc. Jezus 30 lat czekał w Nazarecie na publiczną działalność, a gdy już jej czas nadszedł – 40 dni przebywał na pustyni. Jeśli dla nich obumieranie było konieczne, tym bardziej dla nas.



Ks. Paweł Barylak SDB