Słowo na niedzielę 22 września 2013 r.

"Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twojej działalności, bo już nie będziesz dłużej zarządzał" (Łk 16, 2)

 


1.Strata pracy z dnia na dzień jest ciężkim doświadczeniem. O takiej sytuacji zarządcy, zrzuconego ze stanowiska przez bogatego pracodawcę, mówi Jezus. Ale rządca zachowuje zimną krew. Rozsądnie podchodzi do nowej rzeczywistości. Pracować fizycznie nie potrafi ("kopać nie umiem"), wyciągać dłoń po jałmużnę nie jest w jego stylu ("żebrać się wstydzę"). Chce jednak z ludzi jemu obojętnych pozyskać przyjaciół. "Już wiem, co zrobię, aby mnie przyjęli do swoich domów, kiedy nie będę już zarządcą" (Łk 16,4). Dzięki sprytnemu zabiegowi (zmniejsza dług stu beczek oliwy na pięćdziesiąt, a dług stu korców pszenicy zmniejsza na osiemdziesiąt, por. Łk 16, 6-7) z dwóch dłużników swego pana czyni swoich przyjaciół, zdobywa ich zaufanie, otwiera przed sobą drzwi ich domów, gdy będzie biedny po stracie pracy. Zachowanie zimnej krwi, umiejętność wybrnięcia z sytuacji przegranej, zwyciężenie emocji zdrowym rozsądkiem - taką postawę radzi nam Jezus wkładając w usta bogatego człowieka pochwałę nieuczciwego zarządcy (Łk 16, 8). Uczniowie Jezusa, czyli synowie światłości, mają mieć w sobie roztropność synów tego świata. Tak jak ci ostatni: nosić głowę na karku, być kreatywnym, nie poddawać się zwątpieniu, nie wmawiać sobie, że sytuacja jest beznadziejna i nic nie można już zrobić. W serca swoich uczniów Jezus wszczepia więc waleczność.

 

 



2. Pochwała nieuczciwego zarządcy jest wskazówką jak uczeń Jezusa ma zdobyć serce nieprzyjaciół. Chrześcijanin być może myśli, że ewangelizacja jest jedynym sposobem pozyskania przyjaciół wśród jemu obojętnych. Żona myśli, że męża zaciągnie do kościoła gromieniem go i straszeniem piekłem; czy spróbowała zdobyć go wpierw oglądając z nim mecz i choć chwilę towarzysząc przy naprawie samochodu? Koleżanka z pracy myśli, że tylko przypomnieniem wprost poprowadzi inną koleżankę do spowiedzi; czy próbowała wpierw wypić z nią kawę? Zdobywanie przyjaciół niegodziwą mamoną (Łk 16, 9), to kładzenie fundamentu życzliwości, dobroci pod zbudowanie przyjaźni oraz mocnych więzi miłości i wiary. Jezus zachęca nas w tej Ewangelii do szukania ścieżek do serc ludzkich sposobami, których wprost ewangelizacją nie nazwiemy, ale do ewangelizacji prowadzić mogą.

 

 

 

ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

Nieuczciwi, ale pomysłowi  - Ks. Mariusz Śliwa

 

 

 

Jezus powiedział do swoich uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości. Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.

 

 

 

Pojechali we dwójkę do supermarketu prosto ze szkoły. Tak bez celu, trochę pochodzić, pooglądać towary. Przyjaźnili się od lat. Ledwo wysiedli z autobusu, jeden z nich zauważył leżącą na parkingu przed wejściem do supermarketu damską, lekko podniszczoną torebkę. Podnieśli ją i odruchowo zaczęli rozglądać się za właścicielką. Nikogo w pobliżu nie było. Zajrzeli z ciekawości do torebki, nic szczególnego tam nie było: grzebień, klucze, chusteczka i inne drobiazgi, a na samym dnie portmonetka i dokumenty. Przeglądając dokumenty, bardzo szybko zorientowali się, że torebka należy do starszej pani. Mieli wszystko: klucze i adres. W portmonetce były jakieś rachunki, kwitki, bilet autobusowy i stuzłotowy banknot. Popatrzyli na siebie. Co robić? Oddać? Oczywiście, co do tego nie mieli wątpliwości. – A może zanim oddamy tę torebkę, rozmienimy „stówkę” na banknoty dziesięciozłotowe? Chwila wyczekiwania i ten sam uśmiech na obu twarzach. Myśleli o tym samym. Nie mieli trudności z odnalezieniem adresu. Kiedy oddawali, pani zajrzała najpierw do portmonetki, a potem – patrząc chłopcom w oczy i lekko się uśmiechając – wręczyła im 10 złotych, mówiąc: – Dobre z was chłopaki, dziękuję wam. Tak szczerze mówiąc, to… nie jesteście do końca uczciwi, ale za to bardzo pomysłowi!

 

 

 

Bóg powierzył nam bardzo konkretne zadanie: wnosić w świat dobro i pozostawiać po sobie ślad dobra. Wtedy nasze działanie jest pomnażaniem dobra dla świata i innych ludzi. Warto jednak pamiętać, że jesteśmy na tym świecie jedynie zarządcami, a nie panami absolutnymi. To nie my jesteśmy źródłem prawa i norm postępowania, ale tylko wtedy wypełniamy dobrze swoje zadania, gdy wola Ojca jest realizowana w świecie. Chrześcijanin nie wtedy jest dobry, gdy łagodzi wymagania moralne, aby w ten sposób zjednać ludzi dla Kościoła, ale wtedy, gdy wiernie wypełnia wolę Ojca wszystkich ludzi. Pamiętajmy o tym wszyscy.