Słowo na niedzielę 23 listopada 2014 r.

„Bo byłem głodny, a daliście mi jeść” (Mt 25, 35)

 


1. Nawet podczas interesującego filmu czy porywającego kazania głód skutecznie przeszkadza w skupieniu się. „Głodnemu chleb na myśli”. Tak nas Bóg stworzył, że bez jedzenia trudno wytrzymać. Tą potrzebę ludzką Chrystus dotyka w pierwszym rzędzie przedstawiając wizję sądu na końcu czasów. Prawem wstępu do królestwa niebieskiego będzie praktykowane w życiu doczesnym miłosierdzie. Konkretnym przejawem miłosiernego serca jest zdolność zobaczenia głodnego i nasycenie go, by nie był głodny.

 


2. Jezus utożsamiając się z każdym potrzebującym wprowadza królestwo niebieskie w ziemskie sprawy: dając pić spragnionemu – Jemu czynimy dar; przyjmując gościa – Jego przyjmujemy; odwiedzając chorego – Jego odwiedzamy. Także z każdym głodnym Jezus się utożsamia. Nakarmić głodnego, znaczy nakarmić Jezusa. Ponieważ prawem królestwa jest przykazanie miłości, to samo prawo rządzić ma człowiekiem w doczesności. Spadkiem po grzechu pierworodnym jest zajmowanie się sobą. Chrystus ofiarą z siebie, darem swego życia na Golgocie, wyrywa nas z kajdan egoizmu po to, byśmy zajmowali się innymi, by mieć na oku nie swoje sprawy, ale innych. Jego Krzyż otwiera nasze serca i oczy, ale też nasze kieszenie. W Krzyżu Chrystusa jest siła obezwładniająca zaciśnięte pięści gotowe do walki i zatrzymujące „dla siebie”. Krzyż Chrystusa odwraca nas od nas samych i kierunkuje ku innym z dłońmi otwartymi, by dzielić się z nimi tym, co mamy. Także pożywieniem przez nas przygotowanym czy kupionym.

 


3. Niedziela Chrystusa Króla jest progiem ostatniego tygodnia roku liturgicznego. Ostatnią niedzielą listopada wejdziemy w kolejny rok i nowy adwent. Przy tej okazji warto zapytać siebie, czy w mijającym roku choć raz podzieliśmy się z głodnymi. Jakiś czas temu starsza pani prosiła mnie o 2 złote na cokolwiek do jedzenia, bo tylko chleb w domu ma. Nie dałem jej pieniędzy. Zaprosiłem ją jednak do sklepu, by móc jej zakupić „coś do chleba”. Postanowiłem na ten cel wydać 20 zł. Kończąc zakupy kasa wybiła paragon na 20 zł 80 gr. Siatka z masłem, plastrami wędliny, twarogiem, pomidorami kosztowała „tylko” tyle? Uśmiech tej kobiety był droższy. Nie mierzy się go monetami. Wiem, że nie jestem w stanie takiego prezentu robić każdej proszącej o 2 zł osobie. Ale tamtego popołudnia tylko jedna osoba prosiła mnie o pomoc. Tylko jedna osoba. Bo była głodna.


Ks. Paweł Barylak SDB