Słowo na niedzielę 23 lutego 2014 r.

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół (…) tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie.” (Mt 5, 44-45)

 

1. Chcę być synem Ojca! Nie ma innego ku temu sposobu jak ten podany przez Jednorodzonego Syna Ojca – miłować, jak On, nieprzyjaciół! Bo Ojciec miłuje wszystkich, dobrych i złych; sprawiedliwych i niesprawiedliwych; nie dopuszcza, aby w moim sercu wybudował się mur podziału na „tych których kocham” i „tych których nienawidzę”.

 


2. Pierwsze czytanie podpowiada nam jak stawać się synem Ojca: „nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata.”, a zaraz potem „nie będziesz żywił urazy.” Zwróć uwagę na słowo „żywił” – to dolewanie oliwy do ognia, podsycanie gniewu, niekończące się opowiadanie o wadach i grzechach naszych winowajców, to jątrzenie zła, to pełne zawziętości domaganie się kary. Takimi sposobami „odżywiam” nienawiść i urazę; zależy mi by rosła w siłę; z małej rzeczki czynię z niej rwący potok. Nie powinienem „żywić” nienawiści, ale ją „głodzić na śmierć”!

 


3. W tym samym pierwszym czytaniu znajduję inny sposób „usynowienia” mego serca: „nie będziesz szukał pomsty.” Zranione przez grzech pierworodny nasze serca zdolne są do świetnie przygotowanych zemst. Mściwością odwracam się od Ojca, a me serce kształtuję „podszeptami szatana.” Nie ma „słodkich zemst”, „zasłużonych”, „zemsty po latach.” Jezus zalecając „modlitwę za tych, którzy was prześladują” podaje dostępną dla wszystkich terapię od pomsty. Jak długo w sercu mym prześladuje mnie nieprzyjaciel, winowajca, jak długo medytuję nad sposobem „odgryzienia” się, tak długo powinienem za niego się modlić. Wraz z modlitwą przyjść musi, prędzej czy później, łaska miłosierdzia. Skoro, jak mówi psalmista, Pan jest łaskawy, nieskory do gniewu, bardzo cierpliwy, litujący się nad dziećmi, to i nam, jego synom, nie wypada postępować inaczej. Miłość nieprzyjaciół jest pierwszym dogmatem, którym powinienem żyć i w którego moc powinienem wierzyć. Chcę być synem Ojca!

 


ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

 

 

 

Na fali Słowa - VII Niedziela Zwykła  - ks. Michał Olszewski

 

On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?