Słowo na niedzielę 24 sierpnia 2014 r.

1. Podobno, w tym samym czasie co Igrzyska w Londynie, odbywały się igrzyska zwierząt. Jedna z drużyn grająca w piłkę miała dylemat, kogo wybrać na kapitana. Chętnych do tej roli było kilku: jeż, kaczki i pingwin. Wszyscy stanęli przed trenerem-psem i wychwalali swe walory. Pingwin chwalił się, że w walce na boisku pomaga mu idealnie śliska skóra. Kaczki kwakały, że są sprytne, a jeż chwalił się bez słów wskazując na swe kolce. Trener po kilku dniach wybrał na kapitana tego ostatniego. Pozostali „piłkarze” nie dąsali się z powodu tej decyzji, lecz przyjęli ją w pełni. Drużyna ta osiągnęła na igrzyskach bardzo dobre rezultaty stanowiąc zgrany zespół pod wodzą trenera i kapitana.

 


2. Jeśli pamięć mnie nie myli, to jedenastu Apostołów nigdy nie dało wyrazu niezadowolenia z powodu decyzji Jezusa, który wskazał Szymona Piotra, jako „tego pierwszego”. Uszanowali wybór Jezusa. Wspólnota rodzącego się Kościoła stanowiła zgrany zespół i osiągała bardzo dobre rezultaty, bo brała sobie do serca rady Chrystusa Pana i Piotra-Opoki. Tam gdzie w Kościele jest szacunek do piastujących władzę, tam jest Boży porządek.

 


3. Pacjenci szpitala mają za swego trenera i kapitana lekarzy i pielęgniarki. Czy zawsze są im posłuszni? Czy pacjentowi czasem nie uderza do głowy pycha, by leczyć samego siebie i sobie samemu dyktować treść recepty? Nie wszystkie pielęgniarki są oddziałowymi – jest tylko jedna oddziałowa - kapitan zespołu. W zespole, w którym każda chce być kapitanem, panuje nieład i „nerwówka”. Co działoby się w parafii, w której wierni mają podzielone zdanie, co do godziny odprawiania Pasterki? Jedni chcą o północy, inni o 20:00, a pozostali o 16:00. Wierni muszą podporządkować się woli Księdza Proboszcza – pasterza wspólnoty. Inaczej, w dobrej sprawie jaką jest Msza święta, powstałoby niepotrzebne zamieszanie. W małżeństwie głową jest mąż, żona ma być jemu poddana w miłości. Niech więc jego zdanie liczy się w pierwszym rzędzie, gdy np. wybierany jest czas i miejsce urlopowego wypoczynku. Po co się „przepychać”, aby postawić na swoim?

 


4. Każdy ze swej natury ma cechy przywódcze, kierownicze i chce być kapitanem, ale nie wszyscy mogą nim być. Ambicje, by zawsze kierować innymi graniczą z grzechem pychy - „nie będę służył”. Służyć z pokorą to także poddać się porządkowi ustanowionemu przez Boga w Kościele, w małżeństwie, rodzinie i zespole w pracy. Kto podda się w zaufaniu, temu towarzyszyć będzie pokój serca i radość polegania na „trenerze” i „kapitanie”.

 


ks. Paweł Barylak SDB