Słowo na niedzielę 25 października 2015r.

 

Niewidomy żebrak (…) słysząc (…) zaczął wołać”. (Mk 10, 46-47)

 

 

  1. Niewidomy żebrak.” Nie dość biedy finansowej (nie ma nic). Jeszcze ubóstwo fizyczne (niewidomy). Pierwsze konsekwencją drugiego. I jeszcze do bolesnego kompletu „siedział przy drodze” (brak ruchu). Na całej linii nie ma życia. Oczekiwał na litość? Na śmierć? A może na cud? Gdy nam się wydaje, że Bartymeusz nic nie robił, On czeka. Oczekiwanie nie jest pogodzeniem się ze swoim losem. W oczekiwaniu dojrzewa nadzieja. Bo On wie, skąd i od KOGO ma przyjść wybawienie. Ile oczekuję pomocy od ludzi a ile od NIEGO? Obyśmy żadnego człowieka, nawet najświętszego, nie ubóstwili, a pomocy i zbawienia wyczekiwali od „Jezusa przechodzącego wraz z uczniami i sporym tłumem.”

 

 

 

  1. Słysząc.” Niewidomy słyszy. Z uwagą nasłuchuje kroki przechodzącego Boga. Inni pomagają mu w tym. Jezus sam siebie nie reklamuje. Ową reklamą są uczniowie i spory tłum z entuzjazmem towarzyszący Jezusowi. Wokół Niego były rozmowy, wspominanie cudów, chwalenie Boga pełnym głosem. Gdyby wokół Jezusa była cisza adoracji, niewidomy nie usłyszałby, „że to Jezus z Nazaretu.”. Przy Jezusie wszystko jest potrzebne. Milcząca adoracja i wiwatujące uwielbienie. Maria i Marta. Cisza i schola. Nic nie mówienie i mówienie bardzo wiele. Pasjonaci radosnego uwielbienia niech nie krytykują adoracji. „Adoratorom” z kolei przyda się usłyszeć „Chwała Panu! Alleluja!”, głośne bębny i klawisze, tamburyna i grzechotki. Dla przebudzenia. „Niewidomy” – obolały, poraniony, rozczarowany, odrzucony, za mało kochany – siedząc w kościele, obserwując animatorów śpiewu lub przechodząc chodnikiem obok ewangelizatorów usłyszy przez nich, że tu jest Jezus. Jakim jesteś uczniem Pana? Czy adorując Go, grając i śpiewając Mu „niewidomy” przez Ciebie usłyszy, że Mistrz z Nazaretu jest tu najważniejszy?

 

 

 

  1. Zaczął wołać.” Są wśród nas siedzący przy drodze kompletnie pasywni. Przestali wołać. Przestali się modlić. Grzech przygwoździł ich do ławki rezerwowych Kościoła, a języki do podniebienia. A gdy wstają i idą, to po pomoc do psychiatry, wróżki, horoskopu, bioenergoterapeuty. Tam języki się rozwiązują. Tam wykrzyczą swoje zagubienie. Tam „poczują się lepiej.” Mimo to, życia w nich nie będzie. Wrócą i znów siądą przy drodze. Bartymeusz jeszcze głośniej wołał: „Synu Dawida, ulituj się nade mną.” Nie módl się do pseudo-zbawicieli. Taka modlitwa, to nie modlitwa. Zacznij wołać – w pokoju, w samochodzie, w parku, w kościele. On cię uzdrowi i …twoja wiara cię uzdrowi (por. Mk 10, 52). Wykrzycz „swoje gwoździe” w ciszy konfesjonału. Przejrzyj i idź za Nim drogą. Czy masz gorzej w życiu niż Bartymeusz?

 

Ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

(Jr 31,7-9)


To bowiem mówi Pan: Wykrzykujcie radośnie na cześć Jakuba, weselcie się pierwszym wśród narodów! Głoście, wychwalajcie i mówcie: Pan wybawił swój lud, Resztę Izraela! Oto sprowadzę ich z ziemi północnej i zgromadzę ich z krańców ziemi. Są wśród nich niewidomi i dotknięci kalectwem, kobieta brzemienna wraz z położnicą: powracają wielką gromadą. Oto wyszli z płaczem, lecz wśród pociech ich przyprowadzę. Przywiodę ich do strumienia wody równą drogą - nie potkną się na niej. Jestem bowiem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim synem pierworodnym.

 

 

(Ps 126,1-6)


REFREN: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas

 

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między poganami:
„Wielkie rzeczy im Pan uczynił”.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy
i ogarnęła nas radość.

Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.

Idą i płaczą
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością
niosąc swoje snopy.

 

 

(Hbr 5,1-6)


Każdy arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabościom. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale /uczynił to/ Ten, który powiedział do Niego: Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził, jak i w innym /miejscu/: Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

 

 

(2 Tm 1,10b)


Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię

 

 

(Mk 10,46-52)


Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.