Słowo na niedzielę 25 sierpnia 2013 r.

„Trwajcież w karności. Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?” (Hbr 12,7)

 


1. Któregoś dnia mój Tato połamał na moich plecach listewki budowanego przeze mnie latawca. Powód? Kury, które pasły się w ogrodzie i które miałem pilnować, przez moją obecność zupełnie gdzie indziej, dostały się na warzywne grządki. Straty były dość bolesne. Zostałem więc słusznie skarcony przez Ojca. Listeweczki mnie nie zabiły. Ani gniew Ojca.

 

 


2. Bóg jest Ojcem. Jak przypomina natchniony autor Listu do Hebrajczyków „chłoszcze każdego, którego za syna przyjmuje”. Dziś tak wielu młodych ludzi odczuwa brak ojca i głód ojca. Poszukuje także w kapłanach duchowych przewodników i duchowych ojców. Ale czy jednocześnie chce w nich przyjmować „chłosty” i „upomnienia”? Ile razy spotkałem unikających spowiedzi przez wiele lat dlatego że kiedyś któryś spowiednik był niedelikatny, że pewien ksiądz krzyczał na kazaniu, że proboszcz nie chciał wejść po kolędzie. „Chłosta” wydała się zbyt duża, słowa głęboko raniące, upomnienie zbyt celne. Najprościej byłoby wierzyć w Boga Ojca, który nie chłoszcze i spotykać tylko kapłanów cierpliwych i w żaden sposób nie reagujących na zło, które popełniamy. „Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?”

 

 


3. „Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana. Czyńcie proste ślady nogami waszymi, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony”. Bóg przyjął nas za dzieci i przyjął odpowiedzialność za nas. Także kapłani, wierni Jego Ojcostwu, przyjęli odpowiedzialność za nasze zbawienie. Niech stawiają nam wymagania. Przede wszystkim w spowiedzi i w kazaniach. Nie dajmy się zwieść, że bez ich wymagań uda się Boga naśladować. Niech wymagają także sposobem jakim żyją. Nikt przecież nie powie złego słowa o wymaganiach jakie stawiał swym penitentom św. o. Pio. On żył sam tymi wymaganiami. Bo zdrowy duchowo, święty, odpowiedzialny ksiądz chromych poprowadzić może i uzdrowić łaską Boga. Jest po prostu odpowiedzialnym ojcem.

 


Ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

 


Drzwi ciasne, ale z kluczami! - homilia ks. Michała Olszewskiego SCJ

 

Wiele razy dzisiaj słyszy się opinie, że to niemożliwe, aby opisy końca świata i sądu ostatecznego, były właśnie tak dosłowne jak choćby ten z dzisiejszej Ewangelii. Czy Jezus, który jest Miłością, mógłby do czegoś takiego dopuścić?

 

 

To niemożliwe…

 


Nie brak nam także tych, którzy próbują uspokajać, stwierdzając, że nie można brać wszystkiego dosłownie, a tym samym uczynić grzech nie takim strasznym, jak go malują choćby niektórzy księża. To przecież niedawno, bo w zeszłym tygodniu, kilku księży i dziennikarzy mieniących się katolickimi, straszyli Polskę mianowanymi przez biskupów egzorcystami tłumacząc, że tak naprawdę ta brama do nieba będzie o wiele szersza niż mówił Jezus i spokojnie zmieści się tam i joga i szamanizm, i nawet diabeł… Jak można bowiem widzieć diabła w diable (tym jasełkowym) – stwierdzi ks. Redaktor senior!

 

 

Wyrzuceni precz…

 


Tymczasem Jezus nie chce straszyć, a jedynie przestrzega. Niekoniecznie bowiem musi być tak kolorowo, jak głosi tzw. katolicyzm otwarty, ale rzeczywiście osoby, które odrzucą Boga nie tylko w sposób bezpośredni, ale także „wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”, nie będą mogły wejść na ucztę w niebie. Brama jest bowiem wąska, a zmieścić możemy się w niej jedynie stając się jak dzieci – z sercami czystymi i prostymi.

 


Odrzucić potrzeba więc pychę dzisiejszego czasu i przed Bogiem stanąć w pokorze. Róbmy wszystko, by nie iść za duchem świata, który przenika dzisiaj także Kościół, ale w posłuszeństwie Duchowi Świętemu stawajmy się z dnia na dzień coraz to bardziej gotowi na przekroczenie bram nieba!

 

 

Nadzieja dla nas…

 


Nadzieją dla nas jest sam Jezus, który w bardzo jasny i prosty sposób pokazuje nam tę drogę wejścia. Ewangelię dzisiejszą trzeba bowiem odczytywać przez pryzmat całej misji Jezusa i tego najwspanialszego faktu, że zostaliśmy przez Chrystusa odkupieni! Jesteśmy tak naprawdę na uprzywilejowanej pozycji, z kluczami do tych wąskich drzwi wręczonymi nam na chrzcie świętym! Postarajmy się więc, by tych kluczy łaski nie zgubić i cieszyć się po śmierci upragnionym niebem!

 

 

 

 

 

Brama do nieba - homilia na XXI Ndz. Zw. C

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi takie słowa: starajcie się wejść przez wąską bramę. Czyżby z wejściem do nieba było podobnie? Jezus wyjaśnia, że zasady w kolejce do nieba są zupełnie inne. Tam nie potrzeba używać łokci do rozpychania się...

 

 

Jezus nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.

 

Kilka lat temu, podczas otwarcia dużego sklepu z elektroniką, została przygotowana tak atrakcyjna oferta cenowa, że klienci skuszeni tą ofertą tak bardzo chcieli zdobyć upragniony towar, że podczas wchodzenia do sklepu doszło do ogromnego zamieszania, przepychanek, poprzewracano kasy, zniszczono wejście, powywracano półki, nawet byli ranni. Właściciel sieci tych sklepów, który bardzo szybko wyciągnął wnioski z tego wydarzenia, podczas następnego otwarcia kolejnego sklepu wprowadził wąskie i solidne wejścia do sklepu, aby nie doszło do tego, co było wcześniej. I rzeczywiście półki były całe, już nie przewracano półek, natomiast tłum nadal przepychał się przed sklepem na parkingu.

 

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi takie słowa: starajcie się wejść przez wąską bramę. Czyżby z wejściem do nieba było podobnie? Jezus wyjaśnia, że zasady w kolejce do nieba są zupełnie inne. Tam nie potrzeba używać łokci do rozpychania się, bardziej przydają się kolana zgięte na wytrwałej i długiej modlitwie. Tam nie potrzeba używać siły, wręcz przeciwnie, trzeba mieć świadomość swojej słabości i do tej słabości jeszcze w tym życiu przed Bogiem się przyznać. Tam wreszcie nie trzeba przyjść i stawać w tej kolejce jako pierwszym w swoim osądzie, bo do nieba wchodzi się od ostatnich.

 

 

Trzeba przyznać, że dla wielu dziś dziwne jest to niebo, takie nie dzisiejsze. Z pewnością Chrystus miałby o wiele więcej zwolenników, a Kościół mniej przeciwników, gdyby nie był tak wymagający, gdyby zniósł przynajmniej niektóre przykazania, zaniechał spowiedzi, zezwalał na rozwody i gdyby wraz z metryką chrztu gwarantował niebo. Ale “takiego” Chrystusa i “takiego” Kościoła Chrystusowego nie ma i być nie może.

 

 

Ciasne drzwi oznaczają, że trzeba się starać, a nie tylko ślizgać się po powierzchni wiary, ale wypłynąć na głębię wiary, pozwolić się prowadzić Panu Bogu. Potrzeba wiary, która polega nie na pustej deklaracji: jestem wierzący, nie praktykujący (bo z tego nic nie wynika), ale na żywym przywiązaniu do Boga, zapraszaniu go nieustannie do swojego życia, kierowaniu się Jego prawami. To są te ciasne drzwi, i wąska droga. Trzeba wchodzić przez wąską drogę wiary, która przejawia się w modlitwie, w poświęceniu swojego czasu dla Boga. Wiary, która jest rzeczywistością dynamiczną, która ma wpływ na życie człowieka. W przeciwnym wypadku, jeśli nasza wiara nie przełoży się na życie możemy usłyszeć: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! My jednak, Bracia i Siostry starajmy się o to, abyśmy stojąc w kolejce do nieba mogli usłyszeć słowa Chrystusa: Pójdzie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie Królestwo przygotowane wam od założenia świata. Amen.

ks. Mariusz Śliwa

 

Zapraszamy do odwiedzenia bloga ks. Mariusza: www.sliwamariusz.wordpress.com