Słowo na niedzielę 25 września 2016r.

Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz (Łk 16, 19-20)

 

 

Przerażająca jest bezimienność bogacza w przypowieści Jezusa. Co z tego, że miał pałac, miał pieniądze na zabawę i wspaniałe szaty. Jego imię nie zapisywało się w sercu Boga. To tak jakby Bóg nie chciał znać go ani za życia, ani po śmierci. Ta bezimienność jest konsekwencją głupiego życia. Bezsens „dzień w dzień świetnie się bawił” polega na tym, że w zabawach bogacz dzień po dniu tracił świadomość, po co żyje. W hałasie codzienności gubiło się jego sumienie. W wystawności stołów i ubrań tracił świadomość obecności biedaka leżącego u bram jego pałacu. Dzień po dniu, świetnie się bawiąc, tracił przepustkę do nieba, a zapewniał sobie męki w Otchłani. Postawą bogacza Jezus przestrzega nas przed pokładaniem ufności w dobrobytach doczesności. Zdaje się mówić, abyśmy nie przehulali życia, a śmierci nie przegapili. Ona przyjdzie. Ona przychodzi do nas dzień po dniu. W jej godzinie okaże się czy żyliśmy mądrze czy głupio.

 

 

 

Żebrak okryty wrzodami, łaknący odpadków ze stołów bogacza, ma imię. Dla bogatej części społeczeństwa jest to tylko bezimienny żebrak; dla Boga jest to Łazarz. Bieda nie skreśla jego imienia z bożego rejestru. Po śmierci aniołowie niosą go na łono Abrahama. Tutaj doznaje pociechy, której próżno oczekiwał w doczesności od bogacza. W losie Łazarza Jezus zapewnia nas, że wszelka bieda ma swój kres. Pocieszająca jest perspektywa wiecznego wyzwolenia i radowania się. Smutek ustąpi, a zniszczone wrzodami ciało zostanie przeobrażone w Bożym miłosierdziu.

 

 

Bogacz w Otchłani przebudził się. Nie troszczył się za życia o żebraka, a teraz przypomniał sobie o istnieniu pięciu braci. Prosi ojca Abrahama, aby do nich posłał Łazarza z przestrogą, żeby żyjąc mądrze uniknęli cierpień po śmierci. Na odruchy miłosierdzia jest czas za życia. Tak jak na budzenie się sumienia. Najwyraźniej wynika z tej przypowieści, że bieda w Łazarzu prawości sumienia nie zabiła. W każdej sytuacji, w bogactwie i biedzie, można ocalić sumienie.

 

 

ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

(Am 6,1a.4-7)


Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków.

 

 

(Ps 146,6-10)


REFREN: Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego

On wiary dochowuje na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność uwięzionych.

Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów.

Ochrania sierotę i wdowę,
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

 

 

(1 Tm 6,11-16)


Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa - Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata - ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.

 

 

(2 Kor 8,9)


Jezus Chrystus, będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was swoim ubóstwem ubogacić.

 

 

(Łk 16,19-31)


Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.