Słowo na niedzielę 26 lipca 2015

„A gdy się nasycili, Jezus rzekł do uczniów: ‘Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło’. Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów.” (J 6, )

 


1. Nie wiem, co zrobili uczniowie Jezusa z pozostałymi, niezjedzonymi kawałkami chleba, ale zdumiewa ten szacunek do chleba: „aby nic nie zginęło.” Trzeba byłoby wzmocnić prośbę Jezusa wykrzyknikiem: „aby nic nie zginęło!”, by nabrać szacunku do każdej niezjedzonej kromki chleba. Pracowałem 2 lata w szkole w Nicei we Francji, w tym jeden rok będąc wychowawcą w jadalni. W niej, podczas roku szkolnego, obiady jadło około 800 uczniów gimnazjum i liceum. Po spożyciu obiadu każdy uczeń zostawiał brudne naczynia, a resztki z talerzy wyrzucał do wielkich koszy na śmieci. Codziennie, w czasie 2. godzinnego obiadu, wynosiłem przynajmniej 3 worki wypełnione w dużej mierze kawałkami niezjedzonego chleba. Okropny widok braku szacunku do chleba. Niektórzy wyrzucali po 5 czy 6 kromek bagietki. Mogliby wziąć mniej na początku obiadu, ale wielu z tych uczniów nie widziało różnicy w tym, czy wziąć do obiadu 5 czy 10 kromeczek bagietki. Przecież to taki drobiazg wyrzucić chleb do kosza. Worki wypełnione pozostałymi „ułomkami chleba” wołają o pomstę do Nieba! „Dziś” ci uczniowie nie szanują chleba, „jutro” nie uszanują rodziców, którzy na ten chleb zapracowali, a kiedy indziej targną się na życie swoje lub innych. Kto nie przyjmuje jednego daru od Boga, a takim jest chleb, nie będzie wahał się zdeptać innego daru, jakim jest życie!

 


2. Chleb, rozmnożony nad Jeziorem Galilejskim, dla tłumu w którym było pięć tysięcy mężczyzn, jest nieproszoną łaską Jezusa. Nikt z tego tłumu nie liczył na żywność. Nikt nie prosił. Jezus sam z siebie daje chleb i karmi głodnych. Do syta. Owszem, jest to daleka zapowiedź Eucharystii – Chleba rozmnażanego codziennie dla tłumów zgromadzonych wokół ołtarzy, ale jest to również obraz łask, które otrzymujemy zupełnie za darmo, bo nawet o nie nie prosiliśmy. Nie otrzymujemy od Ojca niebieskiego tylko tego, co znalazło się w orbicie naszych próśb modlitewnych. Ojca z Nieba stać na daleko więcej. Tłum został nasycony, choć większość liczyła na to tylko, by przetrwać jakoś do dnia następnego. Mało tego, nasyceni mają jeszcze nadmiar w zapasach: 12 koszy ułomków. „Nadobfitość” to specjalność Boga! On lubi zaskakiwać, dawać więcej, dawać nie tylko to, o co prosimy, dawać w zaskakującym tempie i okresie. Jakże zaskakujący jest Bóg, Ojciec dający nam chleba powszedniego! Jakże wielka jest Jego łaskawość! Jakże trzeba cenić nadmiar jego miłosierdzia względem nas: ktoś prosił o przyjaciela, a otrzymał ojca duchowego; ktoś prosił o dziecko, a od razu otrzymał dwójkę; ktoś marzył o pielgrzymce do Ziemie Świętej, a otrzymał dwie na to możliwości w jednym roku. 12 koszy ułomków chleba, nadmiar znad Jeziora Galilejskiego, woła do nas nadmiarem miłości Bożej do nas. Nadmiar zaś … nie mieści się w naszych miarach. Całe szczęście, że nadmiaru nie da się przewidzieć. Bóg nie mógłby niczym nas zaskoczyć. Byłoby to z wielką szkodą dla nas.


ks. Paweł Barylak SDB

 

 

(2 Krl 4,42-44)
Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza, przynosząc mężowi Bożemu chleba z pierwocin, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeżego zboża w worku. On zaś rozkazał: Podaj ludziom i niech jedzą! Lecz sługa jego odrzekł: Jakże to rozdzielę między stu ludzi? A on odpowiedział: Podaj ludziom i niech jedzą, bo tak mówi Pan: Nasycą się i pozostawią resztki. Położył więc to przed nimi, a ci jedli i pozostawili resztki - według słowa Pańskiego.

 

(Ps 145,10-11.15-18)
REFREN: Otwierasz rękę, karmisz nas do syta

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie,
a Ty karmisz ich we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę
i karmisz do syta wszystko, co żyje.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

 

(Ef 4,1-6)
Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

 

(Łk 7,16)
Wielki prorok powstał między nami, i Bóg nawiedził lud swój.

 

(J 6,1-15)
Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Jezus zatem rzekł: Każcie ludziom usiąść! A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło. Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.