Słowo na niedzielę 27 października 2013 r.

„Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie (…) Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” (Łk 18, 11.13)

 

 


1. Cieszę się, że nie znam myśli modlących się obok mnie ludzi. Wykorzystywałbym tę wiedzę do wywyższania się nad innych i do ich poniżania. Byłbym faryzeuszem, któremu wydawało się, że zna myśli celnika. W zestawieniu z jego grzechami faryzeuszowe dwa dni postu w tygodniu i dziesięcina z wszystkich zakupów brzmią jak autokanonizacja: „nie jestem jak ten oto celnik.” Faryzeuszowi jest na rękę, że widzi w świątyni tylko celnika. Nieprawdopodobne, żeby tylko oni dwaj się modlili. Przypuszczam, że modlących się było znacznie więcej. Pycha faryzeusza zaślepia go do stopnia zauważenia tylko kogoś gorszego. Innych nie widzi, bo mogłoby się okazać, że w porównaniu z nimi świadectwo moralności faryzeusza wypadłoby blado. Ale od tak modlącego się faryzeusza Bóg także odwraca swój wzrok. Ten nie odchodzi z modlitwy usprawiedliwiony. Pycha zakorkowała jego serce i nie przepuściła łaski Bożej. Są więc takie modlitwy, które – mimo wysokiej noty ludzkiej – mają słabe powodzenie u Boga. Niech łaska Boża wylewa się na nas poprzez dar pokornej oceny siebie i wstrzemięźliwości w osądzaniu innych.

 

 


2. Celnik zna siebie i swoje przewinienia. Słabe jest jego świadectwo moralności. Dlatego staje z daleka, nie podnosi wysoko ani oczu, ani nosa, z żalem bije się w piersi biorąc odpowiedzialność za grzechy. To są jego grzechy: „bądź miłościw mnie grzesznemu.” W sercu, to prawda, brudno, ale czysta łaska wpływa do niego poprzez pokorę. Pycha, jak korek, tamuje łaskę; pokora łaskę przyciąga. To wszystko wystarczy, aby odejść z modlitwy usprawiedliwionym. On się poprawi. Będzie się starał. Będzie próbował. Bóg będzie z nim. Towarzyszem życia faryzeusza będzie zaś demon samouwielbienia i pychy.

 

 


3. Zakończył się Tydzień Misyjny. Bożej łaski potrzebują nie tylko misjonarze pracujący w Azji, Afryce, Ameryce Południowej. W naszych środowiskach także są pogubieni, zaślepieni pychą, przepracowani, smutni. Bożego usprawiedliwienia potrzebują także Ci, którym wydaje się – jak faryzeuszowi – że są blisko Boga. Może ja też? Może Ty?

 


ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

 

 

Duchowa schizofrenia - homilia ks. Michała Olszewskiego SCJ

 

 

Często myślimy, że owa choroba niespójności tego, co się mówi, z tym, co się robi, dotyczy tylko naszego czasu. Ale jak można to łatwo zauważyć w dzisiejszej Ewangelii, dwa tysiące lat temu, było całkiem podobnie.

 


Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

 

 

1. Moda na niespójność

 


Jezus więc ostro piętnuje w dzisiejszym Słowie taką postawę życiowej schizofrenii, niespójności i kłamstwa, które są zaraźliwe jak niezdrowe powietrze. Chrystus chce nas przestrzec przed tym, jak bardzo dla chrześcijanina jest to niebezpieczne – żyć w takim zakłamaniu.

 


Gdy popatrzymy na to, co najbardziej razi w naszych postawach, to właśnie jest to najczęściej ów brak pokrycia słów w czynach. Czy nie jest tak, gdy słyszymy księdza, głoszącego kazanie i mówiącego rzeczy, którymi sam nie żyje, a wymaga tego od innych? Czy nie drażni nas, gdy kolejny raz syn czy córka obiecuje poprawę, a nadal jest to samo i ciągle w kółko te same problemy? Czy nie irytujemy się, gdy mąż czy żona ciągle obiecuje, że się zmieni, a i tak z tego nic nie wychodzi? I moglibyśmy tak wyliczać i wyliczać. Człowiek bowiem tak naprawdę nie znosi kłamstwa i zafałszowania, ale z drugiej strony jest tak bardzo tym kuszony. Skąd więc to wszystko się bierze? Czy ja też mam z tym problem?

 

 

2. Pycha życia

 


Myślę, że jest to związane, a nawet zakorzenione w tym, co nazywamy pychą życia. Mieć ciągle więcej, mieć lepiej niż inni, wyjść zawsze na pierwsze miejsce i na czoło peletonu. Człowiek, stawiając sobie często bardzo egoistyczne cele, w pewnym momencie nie zauważa, że zachorował na wspomnianą dzisiaj przez Jezusa chorobę niespójności i brnie po równi pochyłej już ku nicości niespełnionych obietnic i niezrealizowanych marzeń. Ta pycha życia nakręca w nas też kolejny mechanizm, który nazwałbym spiralą egoizmu. Im bardziej bowiem „zakręcimy” się wokół tego, by mieć więcej i znaczyć bardziej, tym w większą pychę wpadamy i jeszcze bardziej nakręcamy ową spiralę tego, że to ja jestem najważniejszy czy najważniejsza. Tych pierwszych miejsc księża żądają dla siebie od parafian, rodzice od dzieci, nauczyciele od uczniów, politycy od społeczeństwa. I tak powstaje wielka rzesza ludzi różnych stanów i profesji, gdzie wspólnym mianownikiem staje się owa schizofrenia życia.

 

 

3. Wyzwanie dla…

 


Stąd Jezus wzywa nas dzisiaj do odważnego powiedzenia sobie, że chrześcijanin to człowiek prawdziwy. Stawiając nam za wzór owego celnika, pokornego przed Bogiem, pokazuje, że chrześcijanin to nie ktoś, kto udaje kogoś innego niż jest w rzeczywistości, ale to ktoś, kto zna swoją wartość i nie musi udawać. Bóg zaprasza nas dzisiaj do odkrycia w naszym sercu tego, co mamy najcenniejsze – życie z Ducha Świętego. Ponadto Chrystus chce, byśmy żyjąc w zgodzie z tym, co mówimy i co wyznajemy, stali się autentyczni dla otaczającego świata oraz atrakcyjnymi jako chrześcijanie. Gdy będziemy żyli prawdziwe, to wtedy świat zacznie zadawać sobie pytanie o sens takiego życia i w rezultacie o sens samej Ewangelii – Dobrej Nowiny o Bogu Żywym. Jako dzieci Jezusa mamy szansę pokazać światu radość życia w prawdzie. Mamy szansę dać światu coś, co nie jest przemijające, ale jest stałe i prawdziwe. Mamy w końcu szansę na to, by idąc przez życie w zgodzie z tym, co mówi nam nasze sumienie, dostać się do upragnionego nieba. Obyśmy dzięki tej Ewangelii odkryli radość z życia – prawdziwego życia.

 

 

Modlitwa o pokorę

 

 

Panie, zmiłuj się nade mną
Jezu cichy i pokornego serca, zmiłuj się nade mną
Jezu cichy i pokornego serca, wysłuchaj mnie
Od pragnienia, abym był szanowany
- wybaw mnie, Jezu.
Od pragnienia, abym był kochany
Od pragnienia, abym był poszukiwany
Od pragnienia, abym był chwalony
Od pragnienia, abym był czczony
Od pragnienia, abym był preferowany
Od pragnienia, abym był konsultowany
Od pragnienia, abym był aprobowany
Od pragnienia, abym był ochraniany
Od lęku przed upokorzeniem
Od lęku przed pogardą
Od lęku przed odrzuceniem
Od lęku przed oszczerstwem
Od lęku przed zapomnieniem
Od lęku przed przekreśleniem
Od lęku przed wyśmianiem
Od lęku przed niesprawiedliwością
Maryjo, matko pokornych, módl się za mną
Św. Józefie, opiekunie pokornych,
Św. Michale, który jakie pierwszy walczyłeś z pychą,
Wszyscy Sprawiedliwi, uświęcenie przede wszystkim na drodze pokory.

 

Módlmy się:

 

Jezu, który powiedziałeś: „Uczcie się ode mnie,
bo jestem cichy i pokorny sercem”!
Uczyń serce moje według serca Twego. Amen.