Słowo na niedzielę 28 października 2012 r.

„Chciał on [Zacheusz] koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu”. (Łk 19, 3)
 
1. Na pewno bywaliśmy w sytuacjach podobnych w jakiej znalazł się Zacheusz – nie mogliśmy widzieć tego, co chcielibyśmy zobaczyć. Wspinaliśmy się na palce, denerwowaliśmy na „wyższych” stojących lub siedzących przed nami. Filmu w kinie nie da się bowiem oglądać mając przed sobą widza o głowę od nas wyższego. Również słuchanie kazania wydaje się być utrudnione, gdy nie możemy widzieć głoszącego. Nasze doświadczenie pomaga nam wyobrazić sobie podenerwowanie zwierzchnika celników stojącym przed nim tłumem i, być może, rozczarowanie swoim niskim wzrostem. Przeszkodą do zobaczenia Jezusa mogą być takie drobiazgi, które nie mają nic wspólnego z życiem duchowym i wiarą.
 
 
2. Zacheusz uczy nas pokonywać przeszkody. Wypatrzył drzewo (sykomorę), szybko do niego dobiegł, wspiął się na nie, siedząc na nim czekał aż Jezus nadejdzie. „Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa”. Tylko zobaczyć. Zobaczyć i …pozwolić, aby On poszedł dalej. Zobaczyć i …wrócić do swego zawodu, do pobierania podatku za możliwość handlu w Jerycho. Zobaczyć i …nic nie miało się prawa zmienić w jego życiu. Jezus zaś chciał koniecznie nie tyle zobaczyć Zacheusza, lecz Go spotkać. „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu” (Łk 19,5). Jezus mógłby przemienić Zacheusza przez to, że pozwoliłby na siebie popatrzeć. Nawrócenie Zacheusza („połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” Łk 19, 8) jednak jest z woli Jezusa wynikiem spotkania się. Dwie osoby się spotykają: Zbawiciel, Wcielony Syn Boży i grzesznik, Zacheusz. Od tej chwili Zacheusz jest inny. Kiedy stał przy jednej z ulic Jerycha czekając aż zobaczy Jezusa, nie myślał o nawróceniu, o zadośćuczynieniu za swoje grzechy. Chciał tylko zobaczyć, a jednak „dziś zbawienie stało się udziałem tego domu” (Łk 19, 9).
 
 
3. Po co chodzimy do kościoła? By zobaczyć kaznodzieję? Słynnego egzorcystę? By posłuchać świetną scholę, zespół, chór? Pooglądać jaka teraz jest niedzielna moda odzieżowa? Kościoły służą nam jako miejsce, by zobaczyć Jezusa i Go spotkać. Zbawienie nie bierze się z widywania kaznodziei i podziwiania śpiewu w świątyni. Zbawienie to …spotkanie ze Zbawicielem, Jezusem Chrystusem. W prawdzie o sobie, na wzór Zacheusza. Gorzko jest przyznawać się przed sobą, wspólnotą parafialną i Zbawicielem, że jest się grzesznikiem. Dlaczego? Gdyż grzech zalegający w sumieniu jest gorszą przeszkodą w zbawieniu , niż niski wzrost i osoby zasłaniające nam ołtarz. Jest jednak nadzieja: idziemy do kościoła jako grzesznicy i nas, grzeszników, zbawia Zbawiciel. On chce nas koniecznie… zobaczyć wśród zbawionych.
 
ks. Paweł Barylak SDB