Słowo na niedzielę 28 czerwca 2015

„Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła.(…) Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa” (Mk 5,23.28)

 


1. Chciałoby się zapytać: Kto miał większą wiarę – Jair, przełożony synagogi proszący o życie dla swej córki, czy też kobieta cierpiąca na krwotok od 12 lat? Dziennikarz popularnej gazety czy portalu internetowego zadałby pytanie: Który cud był bardziej szokujący? Wskrzeszenie 12.letniej dziewczynki czy uzdrowienie przez dotknięcie się płaszcza Jezusa? W końcu nasze umysły może drążyć pytanie: Dlaczego im się udało doświadczyć cudu, a wielu innym nie? Ewangelia prowokuje pytania. Ale jeszcze bardziej Ewangelia zgodnie z łacińskim słowem pro-vocare „wzywa do”. Szczególnie ten fragment Ewangelii „wzywa do” wiary nas, słuchaczy Słowa Bożego. Czy na miejscu ojca o imieniu Jair prosiłbyś z wiarą o zdrowie i życie dla swego dziecka? Czy na miejscu schorowanej kobiety otarłbyś się z wiarą o szatę Jezusa?

 

 


2. Już od dnia swych narodzin dziecko zbliża się … do śmierci. Również choroba, od dnia w którym jej istnienie stwierdzono, zbliża chorego do śmierci. Można powiedzieć, że zarówno córka Jaira jak i kobieta chora na upływ krwi staczają się, jak po równi pochyłej, do …grobu. Tym bardziej, że „upływ krwi” oznacza także „powolne tracenie życia”. Kiedy jednak na progu grobu ręce w bezsilności opadają i wydaje się że „ratunku już nie ma” okazuje się, że w grobie czeka na nas Jezus Chrystus, Pan życia i Pan śmierci. Szokującym więc nie jest rodzaj cudu, o którym zawiadamia nas ewangelista, św. Marek, ale FAKT ŻE JEZUS CZEKA NA NAS TAM GDZIE NAM SIĘ WYDAJE ŻE JESTEŚMY TRUPAMI! W grobie bezpłodności małżeńskiej czeka Jezus ze wskrzeszeniem poprzez adopcję lub … już prawie nieoczekiwaną płodność. W grobie podeptanej miłości czeka Jezus z nową miłością. W grobie nadziei na kapłaństwo, jak w przypadku kleryka Jana Marii Vianney’a z wielkimi oporami dopuszczanego do kolejnych etapów formacji w seminarium duchownym , czeka Jezus z szansą „Chcę, abyś był kapłanem, świętym kapłanem.” W grobie jednej pracy czeka Jezus z propozycją „Mam dla ciebie lepszą pracę, lepszych współpracowników, lepszego ducha w pracy.” Prawdziwe życie czeka na nas w …grobie! Wiem, najtrudniejsze jest czekanie. Świat nauczył nas pośpiechu, a my jesteśmy niecierpliwi. 12 lat czekać na uzdrowienie. 12 lat czekać na nową lepszą pracę. 12 lat czekać na Oblubieńca. 12 lat czekać na Oblubienicę. 12 lat czekać na święcenia kapłańskie. 12 lat czekać na pierwsze dziecko. Kto przeżył „grób” wie, że czekać 12 i więcej lat jest trudno. Ale Ewangelia prowokuje do …wiary. Zapłakany ojciec Jair i wymęczona przez lekarzy i chorobę kobieta weszli do grobu, czyli w swoją bezsilność, z wiarą. Za ich przykładem, kiedy doświadczamy podobnej bezsilności, wchodźmy do grobu z wiarą, bo – jak śpiewamy wraz z Alleluja przed Ewangelią – „Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię.”


Ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

 

(Mdr 1,13-15; 2,23-24)
Bóg nie uczynił śmierci i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci. Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.

 

 

(Ps 30,2.4-6.11-13)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, Boże mój, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament.
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

 

 

(2 Kor 8,7.9.13-15)
Podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali. Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele.


(2 Tm 1,10b)
Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył a na życie rzucił światło przez Ewangelię.


(Mk 5,21-43)
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości! Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.