Słowo na niedzielę 3 lutego 2013 r.

„Zanim ukształtowałem Cię w łonie matki, znałem Cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem Cię” (Jr 1,5) „Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali się z miejsca, wyrzucili Go [Jezusa] z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się” (Łk 4, 28-30)

 


1. Zeszłotygodniowe rozważanie na temat różnorodności charyzmatów w Kościele oraz szacunku do tych „mających mniej”, „gorszych i słabych” mogło skierować nasze myśli także na temat naszej miłości do Kościoła, jako Ciała Chrystusa. Trzeba dodać do tamtego rozważania stwierdzenie, że łatwiej jest kochać Kościół temu, kto kocha swoje ciało! Zachwyt nad pięknem różnorodności powołań i charyzmatów w Kościele idzie w parze z zachwytem nad pięknem swego ciała i różnorodności członków je stanowiących. Chciałoby się dodać do tamtego rozważania: „Kochaj swoje ciało! Nie pogardzaj nim! Nie złość się na Stwórcę, że Cię takim ukształtował!” Bóg kieruje do Jeremiasza słowa, które podnoszą na duchu każdego: „zanim ukształtowałem Cię w łonie matki, znałem Cię”. Oznacza to, że również ciało jest drogie dla Boga. On zaprzyjaźnił się z nami w akcie stwórczym. Jego przyjaźń dotyczy nie tylko pragnienia, abyśmy byli zbawieni. Jego przyjaźń odzwierciedla się również w tym, jacy jesteśmy! Jego stwórcza miłość dotknęła naszego ciała. Dlatego udoskonalanie kształtów naszego ciała nie powinno stać się celem naszego życia. Troska o zdrowie jest godziwym wyrażaniem szacunku do daru życia, jaki otrzymaliśmy od Boga. Ale troska „o kształty” może przerodzić się w stan buntu, gniewu z niespełniających się marzeń i zazdrości o to, jak inni wyglądają. Ta „troska o kształty” może być ukrytą formą odrzucenia Boga Stwórcy. Obyśmy zawsze byli gotowi powtarzać za psalmistą: „Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie” (Ps 139, 14).

 


2. Gorzkie odrzucenie poczuł na swój skórze Jezus w rodzinnym Nazarecie. „Unieśli się gniewem” i „wyrzucili Go z miasta”. Nie chcieli Go słuchać. Nie chcieli na Niego patrzeć. Nie chcieli, by wyjaśniając Pisma, „zmusił ich” do wiary w Jego bóstwo. Woleli Go odrzucić. Fragment Ewangelii niedzielnej kończy wymowne „On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się”. Tak, Drodzy, Bóg może się od człowieka oddalić i pójść, gdzie indziej, do innych, do tych, którymi wzgardziliśmy, do słabych, chorych, do grzeszników. Dowodem takiego wyboru Boga jest przypomnienie przez Jezusa wdowy z Sarepty Sydońskiej, do której posłany został prorok Eliasz, jak też trędowatego Syryjczyka Naamana, do którego wysłany został prorok Elizeusz. Bóg ma prawo chodzić swoimi ścieżkami, a nie wyznaczonymi przez ludzi. Bóg ma prawo nawiedzać kogo chce, kiedy chce i jak chce. Gniew modlących się w synagodze w Nazarecie jest dowodem na to, że miłości Boga nie zrozumieli. Dlatego Jezus „oddalił się”. Co wcale nie łagodzi stwierdzenia, że „oni Go odrzucili”.


ks. Paweł Barylak SDB