Słowo na niedzielę 30 października 2016r.

 

„Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić” (Łk 19, 4)

 

 

 

1. Zacheusz przypomina mi wdowę, bohaterkę fragmentu Ewangelii z niedzieli 16 października (Łk 18, 1-8). Tak jak przed ubogą wdową, także przed Zacheuszem spiętrzyły się różne trudności. Zwierzchnik celników chciał bardzo zobaczyć Jezusa, ale był niskiego wzrostu. A że w Jerychu nie był jedynym „ciekawskim” miał jeszcze za rywala tłum, w którym nikt nie liczył się z pozycją społeczną Zacheusza. Pieniądze nie pomogły mu w znalezieniu miejsca w „loży honorowej”. W tłumie oczekującym nadejścia Jezusa sakwy wypełnione pieniędzmi nie dały bogatemu Zacheuszowi przepustki do pierwszych rzędów. Inaczej musiał zdobyć sobie miejsce, z którego ujrzenie Mistrza z Nazaretu byłoby możliwe. Zacheusz decyduje się wejść na drzewo (sykomorę). Widok, przyznajcie sami, dziwaczny. W takiej sytuacji łatwiej można byłoby się spodziewać na drzewie dziecka czy młodzieńca, ale nie Prezesa Spółki Celnej! On jednak nie liczy się z tym, co ludzie o nim pomyślą. Po prostu zdobył się na szaleństwo!

 

 

 

 

2. „Wynagrodzeniem” tego szaleństwa zajmuje się Jezus. Przechodząc tamtędy zauważa Zacheusza, zwraca się do Niego po imieniu i wprasza się do niego, do domu. Zacheusz chciał „tylko” zobaczyć Jezusa, a oto Jezus daje mu coś znacznie więcej: „dziś zbawienie stało się udziałem tego domu” (Łk 19, 9). Powinni byliby „tylko” wymienić się spojrzeniami. Jezus poszedłby dalej, a życiem Zacheusza nie wstrząsnęłoby miłosierdzie. Wróciłby do siebie i do swej pracy, a w sercu zachowałby tylko mglisty obraz Jezusa. Dochodzi do spotkania. Jego skutkiem jest prawdziwa rewolucja u Zacheusza: „połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (Łk 19, 8). Jezus dał więcej, ale i celnik daje więcej! Więcej, niż trzeba. Więcej, niż nakazuje przyzwoitość! Więcej, niż wymagały zasady Starego Testamentu! To także jest szaleństwo!

 

 

 

 

3. O, jakże nas zawstydza Zacheusz! Kto by tam na drzewo się wspiął, żeby ujrzeć Jezusa? Kto by tyle chciał stracić ze swego portfela, żeby zadośćuczynić za wyrządzone krzywdy? Kto by tak spontanicznie jak on wyraził Zbawicielowi wdzięczność za nawrócenie? „U nas” to musi być wszystko zamknięte w ramach „normalności”. Stąd miłość nie może być szalona, nawrócenie tak zaskakujące i szokujące nasze otoczenie, religijność choć troszkę spontaniczna. Za cenę „bycia normalnym” w oczach bliskich i tłumu straciliśmy ducha dzieci Bożych. Kto ma śmiałość otworzyć Pismo Święte w pociągu? Kto głośno zaśpiewa w kościele refren psalmu? Kto podzieli się kanapką w szkole? Zacheusz z pewnością nie myślał, że wchodząc na sykomorę, sprowokuje Jezusa. Z pewnością nie myślał, że wybuchnie w jego sumieniu rewolucja. A już na pewno nie myślał, że czytając o nim po tylu wiekach, może sprowokować trzęsienie ziemi w naszym „normalnym” sumieniu.

 

 

Ks. Paweł Barylak SDB

 

 

 

(Mdr 11,22-12,2)


Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.

 

 

(Ps 145,1-2.8-11.13cd-14)


REFREN: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią Panie wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

 

 

(2 Tes 1,11-2,2)


Modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary. Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa - a wy w Nim - za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa. W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański.

 

 

(J 3,16)


Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego, każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

 

 

(Łk 19,1-10)


Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.