Słowo na niedzielę 31 sierpnia 2014 r.

1. Mała, kilkumiesięczna kaczuszka, chodząc po podwórzu zastanawiała się nad tym, po co została stworzona. „Zostałam stworzona po to, by chodzić tu i tam i radośnie kwakać”. Innym razem mówi sobie: „Zostałam stworzona po to, by pływać w jeziorku”. Jeszcze innym razem stwierdziła: „Żyję po to, żeby z innym kaczuszkami bawić się, a gdy dorosnę latać pod niebem”. Usłyszała te „przemyślenia” jej mamusia duża kaczka. Wzięła na bok swoje dziecko i powiedziała mu; „Tak, to prawda. Zostałyśmy stworzone, by kwakać, pływać, bawić się i wzbijać się w niebo. Nie zapomnij jednak, kochanie, że jak dorośniesz któregoś dnia oddasz swe życie gospodarzowi i jego rodzinie. Tego nigdy nie zapomnij. Taki jest nasz los.”

 


2. Szymon Piotr w Ewangelii, czytanej w poprzednią niedzielę, otrzymał od Jezusa pochwałę za dojrzałość wiary. Dzięki niej rozpoznał w Chrystusie Syna Bożego i Mesjasza. Jednak, gdy zaraz potem, usłyszał zapowiedź Jezusa o konieczności pojmania, męki i śmierci oraz zmartwychwstania, zamierza poprawiać Mądrość bożą: „Panie, niech Cię Bóg broni!
Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Nie rozumie, że kresem misji Jezusa jest oddanie życia za wszystkich. Nie przyjmuje prawdy o konieczności cierpienia, męki i śmierci Nauczyciela. Chciałby Jezusowi niejako wybić z głowy konieczność zbawienia przez krew przelaną na krzyżu.

 


3. W szpitalu, w którym tymczasowo pracuję, zdarzyło się w ostatnich dniach (w poniedziałek), że pewna pacjentka sama przyszła do kaplicy przed wieczorną Mszą, aby skorzystać z sakramentu pojednania, przyjąć namaszczenie, a zaraz potem uczestniczyć w pełni we Mszy świętej. Zamówiła też Mszę świętą w swojej intencji. Wszystko to stało się, bo, jak powiedziała: „czuje się zaniepokojona przed zbliżającą się operacją”. Operacja miała miejsce następnego dnia rano. W kolejnych dniach (od środy), podczas porannego obchodu z Najświętszym Sakramentem, widziałem jak ta pacjentka gaśnie w oczach. Dziś (niedziela) dowiedziałem się, że kilka godzin temu ta pacjentka zmarła. Jako kapłan, mogę powiedzieć, że do oddania swojego życia Bogu przygotowała się najlepiej i najdojrzalej, jak tylko można było się przygotować. Nie wyparła ze swej świadomości faktu, że życie nie jest tylko pracą, odpoczynkiem, czy troską o zdrowie. Życie to także przejście przez śmierć. Życie to także cierpienie i niepewność jutra. Życie to także troska, by należycie się zaopatrzyć na przejście do Nieba.

 


4. Ganiąc niedojrzałą wiarę Szymona Piotra, Jezus zostawił nam jeszcze jedną naukę o krzyżu: „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Zaprzeć się samego siebie, to nie zapominać pośród sukcesów i szczęścia doczesnego, że one są tylko tymczasowe. Zaprzeć się siebie, to przyjąć prawdę, że każde poświęcenie dla innych ma sens. Zaprzeć się samego siebie, to odnajdywać szczęście w miłowaniu i wydawaniu swego życia na ofiarę za innych. Dzieje się to również, gdy cierpimy, mamy kłopoty lub gdy boimy się o swoje zdrowie.

 

ks. Paweł Barylak SDB