Słowo na niedzielę 7 października 2012 r.

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”. (Rdz 2,24 ) „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!” (Mk 10, 9)
 
 

1. Pisałem tydzień temu o zazdrości. Ona to, w formie zaborczości, rozpalona w sercu matki lub ojca, nie pozwala opuścić synowi domu, tak by mógł się na dobre zaangażować w życie z żoną. Zawarta w Słowie zbliżającej się niedzieli prawda o opuszczeniu przez mężczyznę ojca i matki jest do przyjęcia i zaaplikowania w życiu po to, by mąż z żoną mogli budować jedność doskonałą. Rodzice! Pozwólcie swym dzieciom na odejście z domu. „Pępowina” łącząca was z synem może spowodować, że jemu jest trudno odejść ze swego domu rodzinnego lub gdy nawet wydaje się, że odszedł, bo ślub miał miejsce, to jednak skutecznie wybijacie z głowy swego syna samodzielność i autonomię. Czynicie to przez stałą kontrolę nad synem: gdzie ma jechać na wczasy z żoną, jaki kolor mają mieć ściany w ich sypialni i do którego przedszkola trzeba posłać wnuka. „Pępowina” dusi rozwój małżeńskiej autonomii! Słabość nowych małżeństw ma swe źródło m. in. w niedojrzałości rodziców, którzy przyzwyczaili się panować nad synem zapominając, że on już do nich nie należy tak, jak należał w dzieciństwie.

 

 

2. Drugą prawdę dotyczącą małżeństwa odczytujemy we fragmencie Ewangelii. Zawiązanie się dwojga ludzi węzłem małżeńskim oraz jedność męża i żony to dar od Boga. „Co BÓG złączył, człowiek niech nie rozdziela!” Miłość mężczyzny i kobiety to nie umowa zawarta przy pięknie nakrytym stoliku. Za mało jest „umówić się” na wspólne mieszkanie, wczasy, może dzieci. Miłość małżeńska to dar od Boga rozeznany i podjęty przez Dwoje w pełnej odpowiedzialności i świadomości czym jest. Słabość wielu małżeństw to nie tylko wina niedojrzałych rodziców, ale także samych „żeniących się” i „za mąż wychodzących”. Obok życia i wiary sakrament małżeństwa jest jednym z większych darów od Boga dla człowieka. Druga osoba jest darem. Ona jest darem dla Niego. On dla Niej. Mówienie „spadłeś mi z Nieba”, „Bóg Cię postawił na mojej drodze”, „to nie zwykły przypadek, że się spotkaliśmy” jest wyznaniem wiary w działanie Boga w życiu ludzi. Bóg chce, aby ludzie się spotykali i rozpoznawali jako dar. Ciesz się jeśli to jest Twoim udziałem. Ciesz się i odważnie podejmuj proces rozeznawania „to On?”, „to Ona?”. Cieszmy się, gdy widzimy, że Oni się spotkali. Cieszmy się, gdy Oni już są małżeństwem. Z darów Bożych trzeba się cieszyć!

 

ks. Paweł Barylak SDB