Słowo na niedzielę 9 listopada 2014

„W świątyni Jezus napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie” (J 2, 14)

 


1. Bazylika laterańska w Rzymie, której rocznicę poświęcenia 9 listopada świętujemy, jest kościołem katedralnym Papieża. Nad wejściem do bazyliki uderza łaciński napis,: Mater et Caput omnium Ecclesiarum Urbis et Orbis, to znaczy: Matka i Głowa wszystkich kościołów Miasta i Świata. Oddaje on najlepiej rolę tego kościoła W niej Papieże odprawiali Mszę na rozpoczęcie Wielkiego Postu. W niej w Wielki Czwartek Papieże odprawiali Mszę świętą na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Jest najważniejszym kościołem dla katolików. Była pierwszą na świecie katolicką świątynią, w sposób uroczysty dedykowaną Panu Bogu. Wcześniej świątynie stawały się chrześcijańskimi, bo były przekształcanymi dla celów kultu Chrystusa świątyniami pogańskimi. Bazylika laterańska – pierwszy kościół i pierwszy z kościołów.

 


2. Kościół, jako budowla sakralna, jest ważny nie dzięki temu, kto do niego przybywa, ale dzięki temu, co człowiek w nim robi lub czego szuka. A jeszcze dokładniej – Kogo szuka i z Kim chce się spotkać. Wielu współczesnych Jezusowi przychodziło do świątyni w celach handlowych. Bankierzy, hodowcy, sprzedawcy… Nie było ich intencją słuchać Bożego Prawa. Nie zamierzali modlić się. Nie szukali Boga. Dlatego prowokuje to gniew Jezusa. Jezus stanął na straży świętości tego miejsca. Dom modlitwy stał się targowiskiem. Szokujące przeobrażenie. Symbol tego, jak Boga można zepchnąć na margines życia i swych zainteresowań. Jeśli człowiek nie szuka Boga w świątyni, to gdzie jeszcze będzie Go szukał? Jeśli tu Go nie słucha, to gdzie indziej Go usłyszy?

 


3. Na łamach „Gościa Niedzielnego” przed kilku laty wywiązała się dyskusja-polemika nt. sensowności udziału dzieci we Mszy świętej. Czytelnicy albo stawali w obronie rodziców zabierających swe pociechy na Mszę, albo ganili bardzo tych, którzy nie reagują na hałas powodowany bieganiem dzieci podczas Mszy lub ich rozmowami czy pytaniami. Rodzi się pytanie: po co, drodzy rodzice i krewni, prowadzicie swe dzieci do kościoła? Czego chcecie ich uczyć? Kościół jest czy kościoła nie ma w życiu dzieci– nie może to być nam obojętnym. Dzieci, choćby w stopniu najmniejszym, muszą uczyć się od swych bliskich poczucia obecności Boga i żywotności Jego Słów. Nie wolno zabierać dzieciom przywileju mówienia do Boga w Jego domu. Rola wprowadzania dzieci w „tajniki” Mszy, w ciszę w kościele, gesty i postawy, które są Boga i kościoła godne nam, dorosłym, wyjdzie na dobre. Może ucząc je, co w kościele należy zrobić, a czego nie wypada, nauczymy się więcej, niż na swoich dawnych katechezach. Dzieci we wszystkim naśladują nas, dorosłych. Bądźmy dla nich wzorem także w kościele.

 

Ks. Paweł Barylak SDB