Słowo na niedzielę14 października 2012 r.

„Modliłem się i dano mi zrozumienie, przyzywałem, i przyszedł do mnie duch mądrości. Przeniosłem ją nad berła i trony i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa”. (Mdr 7, 7-8 ) „Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne” (Mk 10, 17-18)

 

1. W biegu załatwia się dziś wiele spraw. W biegu się je, pije, pracuje, telefonuje, spotyka i rozmawia. Życie „w biegu” cechuje, niestety, także modlitwę. Z jednej strony wielu z nas marzy o głębokiej przyjaźni z Jezusem, o życiu słowami Ewangelii, o łagodności, wyrozumiałości, mądrości, a z drugiej strony nawet modlitwę załatwiamy w biegu. Podobni jesteśmy do człowieka, który „przybiegł i upadłszy przed Nim na kolana pytał Go”. Tak się nie da, pytać Jezusa o sprawy życia wiecznego, także w biegu. Nawet zakochani, oprócz spotykania się w pracy, muszą mieć czas wyłącznie dla siebie. „W biegu” nie da się poznać. Co dopiero mówić o poznaniu Jezusa, jeśli z Nim spotykamy się „w biegu”? Na ile sekund przed Mszą świętą „wlatujesz” do kościoła? Czy zdążysz rozpocząć Mszę w tej samej chwili co kapłan? To jest do przemyślenia. To jest do zmiany.
 
 
2. W niedzielę obchodzić będziemy w Polsce XII Dzień Papieski. Jan Paweł II był nie tylko zgodnie z hasłem tego dnia „Papieżem rodziny”, ale w głównej mierze mężem modlitwy. Ukochał modlitwę od wczesnego dzieciństwa. Nie zapominał wielu godzin poświęcać Bogu podczas pracy w kamieniołomach. Także jako kleryk, kapłan, biskup i papież był wierny modlitwie. Z drugiej strony podziwialiśmy jego mądrość, zdolność nawiązania kontaktu z każdym człowiekiem, jego pracowitość. Skąd On to miał? Modlił się i dano Mu zrozumienie, przyzywał, i przyszedł do Niego duch mądrości. W sierpniu 2002 roku podczas jego wizyty w katedrze wawelskiej „przytrzymał” cały świat na modlitwie – klęcząc modlił się prawie pół godziny, choć to nie było ujęte w programie. „Przytrzymał” bieg pielgrzymki przez poryw serca rwącego się ku Jezusowi w tabernakulum. Widzieliśmy prawdziwe dziecko Boże chwalące w wolności swego Stwórcę i Zbawiciela.
 
 
3. Nie wystarczy przeczytać książkę o modlitwie i uczestniczyć w kilkudniowym kursie modlitwy. Teoria modlitwy jest nam potrzebna, ale nie jest najważniejsza. Modlitwa to nie teoria, ale najprawdziwsza praktyka. Tak jak o miłości nie ma co teoretyzować, tylko nią żyć, tak samo rozprawianie o modlitwie nic nie zmieni naszego życia. Zrozumienie i duch mądrości nie spadają na nas w rozmowie o modlitwie, tylko podczas modlitwy.
 
ks. Paweł Barylak SDB