Wielki Post - słowo na niedzielę 22 lutego 2015r.

„Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebywał na pustyni, kuszony przez szatana” (Mk 1,12)

 


1. Na pustyni nigdy jeszcze nie byłem. Nie mogę więc powiedzieć, jak to jest przeżyć kilka godzin na pustyni. Bywałem natomiast kilka godzin na polu uprawnym, pracując w skwarze południa, bez łyka wody i bez pożywienia. Cisnęły się wtedy do głowy pytania i skargi typu „po co ta praca?”, „bez sensu zbierać stonkę, bo ona jutro znów tu będzie”. Bez wody i pożywienia znoszenia gorącego powietrza naprawdę jest trudem. Organizm wytrzymuje tylko do czasu. Pytania i skargi są owocem buntu ciała. Jezus dając się wyprowadzić na pustynię wyprowadza każdego z nas na takie próby, w których nasze ciała mają okazje pobuntować się na swój los, a sumienia ponarzekać na Boga. Bardzo dobrze, że są takie próby. Nasze ciała, kiedy nad nimi nie panujemy, stają się jak rozpieszczone dzieci. Te tupią nogami, szlochają i krzyczą na rodziców zarzucając im brak miłości, gdy tylko nie są spełniane ich zachcianki. Ciało również, przyzwyczajane do komfortu, burzy się wobec każdego trudu, wysiłku, wyrzeczenia i ofiary. Każdy napotkany w życiu dyskomfort dla ciała jest okazją sprawdzenia w jakim stopniu jesteśmy rozkapryszeni! Wystarczy sięgnąć pamięcią do naszej reakcji na kilkugodzinny brak wody lub wody gorącej koniecznej do kąpieli; na chłód w kościele np. podczas Drogi Krzyżowej; na przerwę w dostawie energii elektrycznej gdy akurat mieliśmy ochotę na serial lub mecz piłkarski; na brak zasięgu sieci komórkowej; na urwanie się guzika od koszuli czy spódnicy tuż przed wyjściem do pracy itp. Jak reagujesz w sytuacjach, gdy nie wszystko dzieje się w porządku przez Ciebie ustalonym? Jesteś podobny do rozłoszczonego dziecka czy promieniujesz spokojem, bo wiesz że nie wszyscy i nie wszystko musi się kręcić wokół Ciebie?

 


2. W sytuacjach prób dla ciała jakoś dość łatwo zjawia się szatan chcąc niepokoić również duszę. Szatan bowiem chce wykorzystać „podenerwowanie” ciała. Jakikolwiek brak względem potrzeb ciała może odbić się echem w głębi sumienia. Zagrożone bezpieczeństwo ciała jak kornik podżera pokój duszy. A dalej to idzie jak lawina z góry. Niepokój udziela się innym. Zdenerwowany brakiem meczu tatuś zaniepokoi żonę i dzieci przekleństwem i podniesionym głosem; Mama zdziwiona, że bluzka jest pognieciona, nie tylko zaniepokoi gniewem wychodzące do przedszkola dzieci, ale może być również nieznośna w pracy. Wiedząc o tym nie dajmy się wodzić szatanowi za nos. On chce, byśmy żyli w niepokoju. On chce, by niepokój królował w naszych domach i miejscach pracy. Nie rozpętujmy wojny tylko dlatego, że grzebień i długopis nie leżą na swym miejscu.


Ks. Paweł Barylak SDB